Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 228 371 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Żmudź, Billewicze, ciwuni

poniedziałek, 13 lutego 2017 22:52

Prawdopodobieństwo, że Anna Teodora Billewiczówna, żona Ludwika Dorohinicza, jest przodkinią, nie jest duże, ale jakieś pokrewieństwo lub chociaż powinowactwo nie jest wcale wykluczone. Może Ludwik był na przykład bratem przodka? Nie wiemy ile mieli dzieci, jakie dzieci i gdzie tam może być ewentualnie Florian, może był wnukiem Ludwika (lub jego brata). Ale historia jest ciekawa, tak ciekawa, że musimy zatrzymać się przy Billewiczach, nasi oni czy nie nasi.

Historia miesza się z literaturą, nie po raz pierwszy w historii tej rodziny, chociaż może chronologicznie po raz pierwszy, dotyczy to przecież XVII w. Oleńkę Billewiczównę przywołał do życia Henryk Sienkiewicz. Ciekawe, pisarz urodzony w Woli Okrzejskiej, w zbliżonym czasie co nasz Ludwik Domański, nawiasem mówiąc. Zastanawiałam się już kiedyś czy ich rodziny mogły się znać, byli przecież sąsiadami. Dziadek Ludwika (ze strony matki), Antoni Sawicki, pomieszkiwał przez czas jakiś w okolicach Okrzei, tam ożenił się po raz pierwszy, tam miał pracę. Potem Antoni Sawicki wydaje swoją córkę Annę za syna Agnieszki Dorohinicz (Michała Domańskiego). Jeżeli Henryk Sienkiewicz słyszał w młodości opowieści o Billewiczach i Laudzie, nie jest wykluczone, że źródło tych opowieści jest związane z Dorohiniczami, w jakiś sposób. Myślę, że historycy literatury już to ustalili, skąd Henryk Sienkiewicz wynalazł Billewiczównę, trzeba teraz do tego dotrzeć. Oleńka i Billewicze to jedno, a drugie to sam Kmicic, postać literacka i owszem, ale .. chorąży orszański, bardzo powiązany w swojej powieściowej działalności z mścisławską szlachtą. Wątek żmudzko-mścisławski jest zatem zarówno literacki, dzieło Henryka Sienkiewicza, jak i realny, genealogiczny, związany z Dorohiniczami. Skąd i co wiedział Henryk Sienkiewicz, oto jest pytanie!

.

Lauda. Żmudź. Wyjaśnił się już tytuł "ciwuna", który dzierżył Ludwik Dorohinicz. To najwyższy tytuł honorowy na Litwie, popularny najdłużej na Żmudzi. Sięga czasów przed Unią jeszcze, ciwun był zarządcą lub dzierżawcą książęcych włości, na Żmudzi było takich majątków 14, w tym "pojurski" (Dorohinicz był ciwunem pojurskim). Był też ciwun "retowski", to tytuł, który dzierżył z kolei ojciec Anny Billewiczówny. Tytuł w późniejszym okresie już tylko honorowy, ale bardzo wysoki, najważniejszy pośród ziemskich urzędów na Litwie. Ciekawe i to bardzo. O Billewiczach sporo napisano, zajmowali się tym rodem także genealodzy, jest np, duży tekst na stronie Stankiewicza, jest to w zasadzie tłumaczenie tekstu litewskiego historyka Eugenijusa Saviščevasa, artykuł nosi tytuł "Pochodzenie Billewiczów i ich genealogia (XV - XVI w.)", lektura wydaje mi się obowiązkowa, w końcu to o przodkach całkiem prawdopodobnej "naszej" Anny. 

.

http://www.stankiewicze.com/index.php/index.php?kat=2&sub=477

.

___________

Florian Dorohinicz zmarł w 1815 r., miał około 80 lat, czyli urodził ok. 1735 r. Gdzie? Z aktu zgonu (któremu w 100% nie należy jednak wierzyć) wynika, że w powiecie orszańskim na Litwie. Jego ojcem był Antoni. 

Ludwik Dorohinicz umiera ok. 1703 r., miał m.in. brata Borysa, obaj to synowie Piotra. O dzieciach Ludwika i Borysa nic na razie nie wiemy, ale Florian nie wziął się znikąd, tyle, że nie wiemy ilu Dorohiniczów żyło na początku XVIII w. i gdzie. Ponieważ Ludwik był akurat "sławny", był podstolim mścisławskim, łatwiej można się będzie o nim czegoś dowiedzieć, może miał jakieś włości w tym województwie? A województwo mścisławskie i powiat orszański to już rzut beretem. W każdym razie może Ludwik do Floriana zaprowadzi, mamy Antoniego Dorohinicza, ojca Floriana, żonatego z Heleną Gutowską, czyim synem był Antoni?

.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Województwo mścisławskie (I RP)

poniedziałek, 13 lutego 2017 19:05

 

Nie możemy się coś z Litwą rozstać, ale najciekawsze dopiero przed nami. Zaczęliśmy od Dorohiniczów i oto oni w kolejnej odsłonie - mścisławsko-żmudzkiej. Nie wiemy czy Ludwik Dorohinicz "złapany" na Żmudzi jest przodkiem Floriana Dorohinicza "złapanego" 100 lat później w powiecie orszańskim, ale zakładamy roboczo, że tak, powinna być jakaś ciągłość, chociaż jakieś pokrewieństwo, nazwisko jest rzadkie. I mamy właśnie nowe informacje o Ludwiku Dorohiniczu. Nawiasem mówiąc, może imię Ludwik dla Domańskiego, urodzonego w 1844 r., to po znanym przodku z rodziny jego babki? Ludwik Dorohnicz jest nam znany, już go "złapaliśmy" na Żmudzi, ale teraz mamy nowe informacje (uzyskane dzięki uprzejmości genealogów). Otóż ten Ludwik, proszę państwa, za żonę sobie bierze ... Billewiczównę! Szlachciankę z Laudy. Oleńkę? Więcej, Oleńka jest postacią literacką, a nasza Anna Teodora Billewiczówna jest prawdziwa. Ale numer, prawda? Oczywiście ją adoptujemy na przodkinię, choćby nie wiadomo co, takiej okazji nie można przepuścić. Czyli Dorohinicz ożenił się ze Żmudzinką i stąd ta Żmudź w historii Dorohiniczów.

A sam był skąd i kim? Podstoli mścisławski, czyli sprawował urząd związany z wojewodztwem mścisławskim, malutkim województwem na wschodzie Wielkiego Księstwa Litewskiego i I RP. Dzisiaj Mścisław to Białoruś, kolejny punkt na mapie, aż tutaj doszliśmy, super. Okolice Mścisławia "badałam" kilka lat temu w internecie, jako "najdalsze Kresy", była ciężka zima, nie sposób było wyjść z domu, a internet działał, pamiętam tę ekspedycję. Dobrze byłoby Mścisław w naturze odwiedzić, chociaż sprawowanie urzędu nie oznacza, że Ludwik Dorohinicz tam mieszkał, mieszkał najpewniej na Żmudzi, gdzie Billewiczowie, rodzina jego żony, mieli swoje włości.

.

Żmudź i mścisławskie w jednym, podoba mi się! Ludwik Kazimierz Dorohinicz, syn Piotra ożenił się z Anną Teodorą Billewiczówną ok. 1682 r. Oprócz urzędu podstolego mścisławskiego, który to urząd pełnił bardzo długo (ok. 1676 - ok. 1702) był także "dworzaninem pokojowym JKM" (cokolwiek to znaczy). I jeszcze kilka innych zagadkowych urzędów, np. ciwun pojurski (?), a wcześniej, przed ślubem z Billewiczówną, horodniczy radomelski. Obie nazwy dopiero do rozszyfrowania. 

.

Położenie województwa mścisławskiego na tle granic Wielkiego Księstwa Litewskiego, szkic mapki autorstwa Kazimiera Lachnovica, źródło Wikipedia:

Мсціслаўскае ваяводства на карце

.

Jak widać było to najmniejsze województwo na Litwie. Mapka przedstawia województwa w WKL, znamy już prawie wszystkie, na płn. i płd. od województwa mścisławskiego województwo smoleńskie, które wkrótce odpadło i to mścisławskie było tym najdalej wysuniętym na wschód.

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Księstwo Żmudzkie (I RP)

poniedziałek, 13 lutego 2017 11:31

A jednak jeszcze raz Litwa, coś nie możemy się z nią rozstać. Trzeba powiedzieć, że to bardzo barwna część genealogii i taka inna niż wszystkie, Litwy z I RP już nie ma. Na jej terenie jest Białoruś, przede wszystkim, przejęła prawie całe dziedzictwo, tam nasza Orsza w województwie witebskim (ale jako część dawnego województwa smoleńskiego), Pińsk w województwie brzesko-litewskim i Nowogródek w nowogródzkim. Ale stołeczne rejony Wielkiego Księstwa Litewskiego to Litwa, dzisiejsza Litwa i Litwa z I RP to zupełnie dwie różne Litwy. Księstwo Żmudzkie jest w obecnych granicach Litwy, czerwona plama na mapie sięgająca morza. Czyli Księstwo Żmudzkie, to ta część Wielkiego Księstwa Litewskiego, która miała dostęp do morza, Pałanga, byłam. Na Żmudzi namierzyliśmy historycznych Dorohiniczów, kilka wzmianek, obok których nie można przejść obojętnie, nie będę ich powtarzać, dopiero co je odkryliśmy i nic więcej jeszcze nie wiemy. Nie wiemy zwłaszcza czy ci żmudzcy Dorohinicze to przodkowie Floriana Dorohinicza, naszego przodka. On sam odnalazł się w powiecie orszańskim, ale podejrzewamy, że matka Floriana, Helena Gutowska, mogła być z tamtym terenem związana bardziej. Ciekawe czy ślad doprowadzi do tych żmudzkich, byłoby barwnie i ciekawie, odwiedzić Żmudź. Także ciekawe, czy ktoś tam na Żmudzi mógł przetrwać, jakie by to było teraz nazwisko? Księstwo Żmudzkie graniczyło z województwem trockim WKL (kolor zielony)

Tak wygląda mapa, źródło Wikipedia, autor M.K., obrazek i link. 

http://pu.i.wp.pl/bloog/93646439/47046583/mudEldership_of_Samo_Xe_big.jpg

ŝmudźEldership_of_Samogitia_(Žemaitija)_within_Lithuania_in_the_17th_century.png

Trochę więcej szczegółów. Ta linia genealogiczna, żon naszych lubelskich Domańskich, jest litewska (w znaczeniu z I RP). Agnieszka Dorohinicz była żoną Michała Domańskiego, ich syn Antoni poślubił Annę Sawicką, która też ma ciekawe korzenie, sięgające z kolei okolic Nowogródka, są także majątki w powiecie rzeczyckiim w województwie mińskim (odkrycia kuzyna). Czyli nie rozstajemy się z Wielkim Księstwem Litewskim na długo. Dla porządku przypomnę jeszcze żonę Ludwika Domańskiego, Barbarę Bohusz, rodem z okolic Słucka, chociaż dopiero o niej pisaliśmy, tutaj Księstwo Słuckie (funkcjonowała taka terminologia), tam Księstwo Żmudzkie. Te "książęce" tytuły to historia głębsza niż I RP. Mapa (ta i poprzednie szkice) pokazują WKL jako fragment I RP w najszerszych granicach z poł. XVII w. Wschodnie tereny wkrótce odpadły na rzecz Rosji, Smoleńsk i tak pozostało do dzisiaj. W obecnych granicach Polski znajdują się spore fragmenty dawnego województwa trockiego: Suwałki, Sejny, Augustów, Krynki, Wasilków pod Białymstokiem to dawne województwo trockie. Oraz fragmenty dawnego województwa brzesko-litewskiego z Włodawą i Białowieżą. 

 

.

.

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Powiat nowogródzki (I RP)

środa, 08 lutego 2017 10:18

Zanim opuścimy Wielkie Księstwo Litewskie spójrzmy jeszcze na powiat nowogródzki: 

Наваградзкі павет на мапе

Powiat nowogródzki na tle granic Wielkiego Księstwa Litewskiego. Od płd. graniczy ze znanym nam już powiatem pińskim, od płn. z nieznanym nam jeszcze powiatem mińskim. Wschodnią część powiatu zajmuje tzw. księstwo słuckie ze stolicą w Słucku, potężne państwo magnackie Radziwiłłów. To z tym miejscem związane są losy rodziny Boguszów/Bohuszów, czyli matki Tadeusza Domańskiego. Wyraźnie "lubelscy" Domańscy żenili się z kobietami pochodzącymi z Wielkiego Księstwa Litewskiego. Tak wybrał Roch Ludwik - Barbarę Bogusz/Bohusz, a wcześniej jego dziad Michał - Agnieszkę Dorohinicz, syn Michała i ojciec Rocha Ludwika, Antoni, wybierając Annę Sawicką, też znalazł się w tej tradycji.

Wracajmy do Boguszów/Bohuszów. Druga forma nazwiska, przez "h", jest białoruska, po polsku byśmy powiedzieli "Bogusz". Rodzina jest może i kresowa, ale korzeniami swymi sięga rejonów Podlasia, zdobyłam kiedyś na ten temat bardzo ciekawe informacje, ale to trochę skomplikowane, innym razem (dotyczy również innych później kresowych rodzin). Teraz chcemy zaprezentować ich w powiecie nowogródzkim I RP, jakoś ich tam osadzić. Śladem, który łapiemy są narodziny Barbary Bohusz, córki Macieja, w parafii Starczyce pod Słuckiem.

.

W "Herbarzu Szlachty Białoruskiej" jest sporo o Bohuszach z okolic Słucka, kiedyś to już na jakimś blogu przepisałam:

Bohusze herbu Okminski:

I pokolenie - Wirl (?); II pokolenie - Laurenty; III pokolenie - Jan, otrzymał w spadku 600 polskich złotych, za które nabywa majątek Karycyn/Karyca w powiecie nowogródzkim (24.08.1676 r.). Zgodnie z testamentem z 9.10.1684 r. jego synowie otrzymują: Mikołaj i Szczepan spłaty pieniężne, a Kazimierz - majątek Karycyn. IV pokolenie - Mikołaj i Szczepan nabywają od stolnika brzeskiego Andrzeja Iwaszkiewicza majątek Mogilniszki w powiecie oszmiańskim.Kazimierz umiera bezpotomnie, majątek Karycyn przekazuje w testamencie z 22.04.1744 r. krewnym.V. pokolenie - Hieronim, Jan (zmarł w 1830 r.), synowie Mikołaja, oraz Marcin, syn Szczepana - chrzest w kościele w Nieświeżu, zmarł w 1822 r., mieszkał w zaścianku Kaczanowicze w powiecie słuckim, ks. Radziwiłła. Wszyscy trzej (Hieronim, Jan i Marcin) otrzymują w spadku po Kazimierzu - majątek Karycyn, a po ojcu - majątek Mogilniszki (połowę Marcin sprzedaje Hieronimowi i Janowi w 1783 r.). VI pokolenie - Konstanty syn Hieronima, Michał syn Jana, chrzest 26.09.1759 r. w mirskim kościele, zmarł w 1815 r., gospodarzył na otrzymanej części majątku Karycyn, spadkowy majątek Mogilniszki sprzedaje Wierzbickiemu 7.03.1790 r. Jan syn Marcina, chrzest 27.05.1789 r. Ignacy syn Marcina, chrzest 11.12.1791 r., zmarł w 1831 r. arendował ziemię od Zagorskiego. Józef syn Marcina. Stanisław syn Marcina, chrzest 27.10.1797 r., mieszkał w majątku Korań (?) w rzeczyckim powiecie. VII pokolenie -  Ignacy Kazimierz, chrzest 3.03.1799 r., syn Michała; Jan Kacper, chrzest 3.01.1801 r., syn Michała; Maciej, syn Michała, chrzest 13.02.1806 r., mieszkał w miasteczku Pohost; Aleksander, syn Michała, chrzest 26.05.1808 r. Wincenty, syn Ignacego, chrzest 24.12.1824 r. w nieświeskim kościele, mieszkał w majątku Wugły - Kwiaciany (?) w słuckim powiecie. Karol, syn Ignacego, chrzest 30.12.1828 r. VIII pokolenie - Józef, syn Ignacego Kazimierza, chrzest 5.06.1825 r., Antoni, syn Ignacego Kazmierza, chrzest 29.09.1827 r., Piotr, syn Ignacego Kazimierza, chrzest 4.06.1832 r. Konstantyn, syn Jana Kacpra, Bolesław, syn Jana Kacpra, ur. 25.12.1842 r., chrzest 16.05.1843 r. w starczyckim kościele, w powiecie słuckim. Wincenty, syn Macieja, chrzest 27.12.1831 r..

.

Jan Bohusz, rok 1676, majątek Karycyn/Karyca, powiat nowogródzki. Jest taka wieś na płd.-zach. od Nowogródka, nad Mołczadzią, czyli na pewno powiat nowogródzki I RP.

.

 

 

.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Florian Gutowski

piątek, 27 stycznia 2017 16:50

To może jeszcze powiat piński I RP. Powiat piński na tle Wielkiego Księstwa Litewskiego:

 

By Kazimier Lachnovič - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=17863071

.

W powiecie pińskim I RP, dawno, dawno temu, żył jakiś Florian Gutowski. Był on dziadkiem Michała, który przeniósł się w witebskie (województwo), gdzie się ożenił i gdzie mu się w 1774 r. syn urodził i tam wylegitymował się ze szlachectwa pod koniec XVIII w. Kombinuję tak, że może matka Floriana Dorohinicza, który mógł się urodzić ok. 1735 r. z matki Heleny Gutowskiej, dała mu imię po swoim ojcu czy dziadku?

Florian Gutowski był dziedzicem Terhoszczyc w powiecie pińskim. Informacja ta pochodzi prawdopodobnie z legitymacji szlacheckiej, gdzie Michał musiał wykazać, że przodek był właścicielem wsi. Nie znajduję żadnych Terhoszczyc, ale trzeba bardziej poszukać, może na mapie? Czy to jest w ogóle  prawdopodobny trop? Wielu Gutowskich, ale związek z witebskim (województwem) zwrócił moją uwagę oraz imię dziadka Michała - Florian, rzadkie imię.

.

A to, że wielu Gutowskich, no cóż, wszyscy "daleko-kresowi" są dla mnie ciekawi. Wynika bowiem, że to rodzina polska, związana z Wielkim Księstwem Litewskim, a teraz spotykana w Polsce, Białorusi, Ukrainie i Rosji, tak skończyło się to za "dalekie zawędrowanie na wschód". Najbardziej znana osoba tego nazwiska w historii, to Szymon Gutowski, żyjący z latach 1627-1685, urodzony w Smoleńsku, Polak, związany zawodowo z Rosją, pracował w Moskwie, muzyk, lutnik i kompozytor, budował instrumenty muzyczne, wynalazca maszyny do druku nut muzycznych. Był synem Macieja, a jego syn to Iwan (Jan). Tutaj ciekawy jest Smoleńsk, przodkiem zapewne nie był, ale może dalekim kuzynem. Nasuwa się refleksja, że związek Korony z Wielkim Księstwem Litewskim to początkowy tryumf, ale konsekwencje opłakane, utrata ludzi wraz ze stopniową utratą dalekich terytoriów. Tym bardziej trzeba docenić ruch Floriana Dorohinicza, który z powiatu orszańskiego, hen pod Smoleńskiem, po I rozbiorze przyjechał w okolice Warszawy.

Szukamy w powiecie pińskim włości Floriana Gutowskiego, być może dziadka naszego Floriana.

Nie jest to wcale trudne,  na mapie znajdujemy Torhoszczyce/Targaszycy/Таргашыцы w okolicach Pińska, na płn.-zach. od miasta, dzisiaj przedmieścia Pińska. Jesteśmy w domu! Ciekawe czy to właściwy trop.

.

https://ok.ru/group/52296378482900

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Powiat orszański (I RP)

wtorek, 24 stycznia 2017 18:25

 

Skoro zawędrowaliśmy do powiatu orszańskiego, to skupmy się na nim na chwilę. Mało znana historia, mało znany kształt, mało znane miasta i dwory, dawno było, bardzo dawno temu. Daleko od Warszawy, hen pod Smoleńskiem. Historia powiatu orszańskiego jest dzisiaj dużo ważniejsza dla współczesnej Białorusi, nic dziwnego, że więcej przeczytamy o niej w białoruskiej Wikipedii, niż w polskiej Wikipedii i że zajmują się nią białoruscy, a nie polscy historycy. Trzeba przyznać, że Białoruś zgrabnie przejęła dziedzictwo I RP (także II RP), cóż, Białoruś to taka "Polska-bis". 

Wracając do powiatu orszańskiego, zobaczmy najpierw jego kształt, na tle Wielkiego Księstwa Litewskiego I RP (z białoruskiej Wikipedii):

Аршанскі павет на мапе

Graniczył z 6 innymi jednostkami terytorialnymi: od płn. - z powiatem witebskim (razem z powiatem orszańskim tworzyły województwo witebskie) i województwem połockim; od wsch.- z ogromnym powiatem smoleńskim (smoleńskiego województwa) i malutkim województwem mścisławskim, od płd. - z powiatem rzeczyckim (mińskiego województwa) i od zach. z powiatem mińskim (mińskiego województwa). Tworzyły go 44 miasta i miasteczka, nazwa niewielu coś nam dzisiaj powie. Większe miasta to: Orsza (przy drodze z Mińska do Smoleńska), Borysów (na zach. od Orszy, w kierunku Mińska)Druck (na płd.-zach. od Orszy), Kopyś (na płd. od Orszy), Szkłów (na płd. od Orszy i miasta Kopyś), Mohylew (na płd. od Orszy, miasta Kopyś i Szkłowa), Bychów (na płd. od Orszy i Mohylewa), Czausy (na płd.-wsch. od Orszy) i Czeryków (na płd.-wsch. od Orszy i Czausów).

.

Współczesna nasza wiedza o dawnym powiecie orszańskim jest nieduża, np. hasło w polskiej Wikipedii jest więcej niż lapidarne, a może wcale go nie ma. Chyba jednak nie tak łatwo będzie odszukać skąd przybył w okolice Warszawy Florian Dorohinicz, nie mamy pojęcia skąd przybył, nie znamy miejsca, tylko tyle, że Litwa i powiat orszański (to informacja z aktu zgonu). Do tego potrzebne białoruskie archiwa i białoruscy historycy, oj kusi żeby tam pojechać i trochę pobyć, poszukać. Gdzie to mamy te najdalsze kresowe korzenie i jakie nazwiska? Nawet jeżeli zamieszkali tam tylko na chwilę, nie żyli przez pokolenia, co wydaje się raczej pewne, ale nie wiem tego jeszcze na 100%. Oraz pytanie chyba najważniejsze - czy ktoś pozostał? Domyślam się, że gdzieś tam mogli pozostać Gutowscy (rodzina matki Floriana), nazwisko w każdym razie pojawia się w tych okolicach współcześnie, np. w Witebsku.

.

Powiat orszański wcześniej należał do województwa smoleńskiego, co miało swoją wymowę, Smoleńsk był zawsze najważniejszym miastem pomiędzy Warszawą i Moskwą. Okolice Orszy nie były bezludne, tutaj zawsze dużo się działo, to był trakt. Kiedy Polska w XVII w. straciła Smoleńsk, powiat orszański trafił do województwa witebskiego, ale nie zlał się z nim, tak można powiedzieć, ale zachował jakby "autonomię", nazwę, było wiadomo, że to fragment dawnego smoleńskiego województwa. Geograficznie przez powiat orszański przechodził wododział między Dnieprem i Dźwiną, to Dniepr był tutaj główną rzeką, pas niewysokich wzgórz tego wododziału ciągnął się z płn.-wsch., z kierunku Smoleńska (nad Dnieprem), w kierunku zachodnim. Nad Dnieprem leżą: Orsza, Kopyś, Szkłów, Mohylew, Bychów. A Borysów leży nad dopływem Dniepru Berezyną. Witebsk leży już nad Dźwiną, dlatego powiat orszański do województwa witebskiego mniej pasuje, jest bardziej "smoleński". Chyba rozpoczęliśmy już tę ekspedycję...

___

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Florian Dorohinicz i powiat orszański

wtorek, 24 stycznia 2017 9:29

 

Jeszcze jeden odnaleziony ślad, skutki klikania w internecie. Odnalazł się mianowicie Florian Dorohinicz, a właściwie Doroginicz ("h" to takie białoruskie, czyli WKL, wymowa, ale pisze się przez "g" w języku rosyjskim). Florian odnalazł się w spisie szlachty powiatu orszańskiego, którą opublikował na swojej stronie internetowej białoruski historyk z Orszy - Eugeniusz Oniszczenko (chyba tak to po polsku napisać). Opublikował 28.11.2015 r., czyli nie widziałam tego kiedy w pierwszej połowie listopada 2015 r. pisałam teksty o świeżo odnalezionych Dorohiniczach. No ale teraz widzę, jest spis i jest wstęp do spisu oraz podane są źródła.

http://www.arhisan.com/knigi/331-shlyakhta-orshanskogo-poveta

Spis powstał na podstawie wypisów z ksiąg ziemskich i grodzkich z białoruskiego archiwum i dotyczy XVIII stulecia. Autor opisuje powiat orszański w tym okresie, który był dość szczególny, ponieważ ucierpiał w czasie I rozbioru w 1772 r., a zatem szczególnie ważne są dokumenty z okresu przed tą datą, na tym skupiają się zwłaszcza historycy. W 1765 r. w powiecie orszańskim były 23 parafie katolickie. W sejmiku w 1764 r. uczestniczyły 462 rody (nazwiska), a w sumie 932 osoby szlachty,  w 1765 r. - 1076 osób z 451 rodzin, w 1766 r. - 535 osób z 313 rodów, a w 1772 r.- 1237 osób z 607 rodzin  Daje to pojęcie o liczebności szlachty orszańskiej w tamtym okresie.  Co do samych źródeł, czyli ksiąg ziemskich i grodzkich, autor wspomina, że część rodów (niewielka, 21 rodzin zaledwie) ma zachowane w archiwach całe wywody genealogiczne przodków, w tej grupie są np. SawiccyZ Sawickimi to bardzo ważna informacja, Sawiccy także nas interesują, byli związani z Dorohiniczami w różny sposób, np. wnuk Floriana Antoni Domański żeni się z Anną Sawicką, a syn Floriana Franciszek żeni się z Rozalią Sawicką. Może Sawiccy, z którymi Dorohinicze wchodzili w związki małżeńskie, także będą stamtąd? Nie jest to wcale wykluczone, jest nawet bardzo prawdopodobne, kuzyn Sawicki, który zgłębiał ich genealogię miał taki białoruski ślad.

.


Nasz Florian Dorohinicz figuruje w spisie jako uczestnik tzw. popisu szlachty orszańskiej z 30.09.1765 r. Na liście jest 1067 osób, z 451 rodzin. Co ciekawe, nie ma Gutowskich, a jak pisałam na blogu o Gutowskich (w listopadzie 2015 r.), nazwisko rodowe matki Floriana, to w spisie szlachty orszańskiej Gutowscy byli! No ale ten aktualny spis to nowe źródła. Już nawet z pobieżnej lektury linkowanego spisu wynika, że szlachta orszańska była raczej mobilna, nie związana jakoś szczególnie z tym konkretnym powiatem. W każdym razie Florian powiat orszański opuścił i po I rozbiorze pojawił się w okolicach Warszawy, żeby pracować dla Lelewela, jako "poczciwy Białorusin". Chyba coraz bardziej Floriana lubię, za jego ciekawą życiową historię w tak szczególnym dla Polski okresie. 

.

Jeszcze raz polecam znakomitą stronę białoruskiego historyka, jest tam nie tylko o szlachcie orszańskiej, warto sobie poklikać, dużo o polskiej historii Białorusi:

http://www.arhisan.com

.

___

Florian Dorohinicz był ojcem Agnieszki, żony Michała Domańskiego i dziadkiem Antoniego Domańskiego, ojca Rocha Ludwika.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dorohinicze na Żmudzi

niedziela, 22 stycznia 2017 21:42

 

Kilka tropów w sprawie Dorohiniczów, sama nie wiem co o nich myśleć, ale trochę udało się wyklikać, w 2015 r. i teraz. 

.

1. Jest miejscowość, Dorohinicze, dzisiejsza Ukraina, na zachód od miasta Łucka, w pobliżu miejscowości Łokacze, Wołyń:

Strona 150

To jest rejon w którym dobra posiadali np. Kisiele herbu Świętołdycz, czyli Namiot.

Miejscowość Dorohinicze pojawia się w źródłach np. w czasie delimitacji granic pomiędzy Koroną Polską, a Wielkim Księstwem Litewskim, w 1536 r. 

.

2. W zbiorze "Prawa, Konstytucje i Przywileje Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego", z 1738 r. pojawiają się Dorohinicze, nazwisko:

Ludwik z Świętołdycza Dorohinicz oraz Mikołaj Jerzy Marcin Stanisław z Świętołdycza Dorochiniczowie.

Co ciekawe, reprezentują Księstwo Żmudzkie, a okazją są słynne Suffragia z 1697 r., uchwalone przez szlachtę po wyborze na króla Augusta II. W tych samych występuje Jan Wierzycki jako reprezentant województwa krakowskiego, nawiasem mówiąc.

.

3. "Herbarz rycerstwa Wielkiego Księstwa Litewskiego", Wojciecha Kojałowicza-Wijuka, pisze sporo o Dorohiniczach, reprint wydało w 2002 r. wydawnictwo "Heroldium", na pewno warto tam zajrzeć, jest po co, oto co udało się wyklikać: 

Strona 355

oraz: "Pawol y Gabriel Dorohinicz za Zygmunta III na woynie w Prusiech zabici. Piotr Dorohiniczzostawil syn<5w: Ludwika y Borisa. Pod- czas expediciey krola Iana III na Vkraine, 1674 towarzysz hu- sarski choragwi IMP. hetmana w. x. Lit. Michala.."

.


4. "Metryka litewska: rejestry podymnego Wielkiego Księstwa Litewskiego, Księstwo Żmudzkie, 1690 r.", Wydawnictwo "Neriton", 2009 r.:

 .Strona 194

.

.

Czyli w XVII w. byli na Żmudzi, bliżej stolicy Wielkiego Księstwa Litewskiego, niż jakieś łuckie peryferia. Innych historycznych Dorohiniczów nie udaje się na razie wyklikać. Czy zatem Florian Dorohinicz, przybywający po I rozbiorze w okolice Warszawy z Litwy, powiat orszański, jest z tymi żmudzkimi jakoś połączony? Florian umiera w 1815 r. w wieku ok. 80 lat, a zatem urodzony ok. 1735 r. Powiat orszański ma prawdopodobnie związek z jego matką, Gutowską (pisaliśmy o Gutowskich jako szlachcie orszańskiej).

Co by nie było, Dorohinicze, poziom 4xprababci, to litewska szlachta, czy inaczej szlachta Wielkiego Księstwa Litewskiego, które sprzymierzyło się z Koroną. Czyli szlachta białoruska. Jest jeszcze jeden ciekawy trop, otóż w nielicznych dokumentach jakie udało się odnaleźć po Tadeuszu Domańskim, pradziadku, był tajemniczy portret zbiorowy, zidentyfikowany jako z Kowna, co nam w ogóle nie pasowało do obrazka, a teraz być może już pasuje.

.

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Franciszek Dorohinicz

niedziela, 22 stycznia 2017 18:36

Franciszek Dorohinicz to kategoria "rodzeństwo", był bratem Agnieszki, żony Michała Domańskiego, z tego związku przyszedł na świat Antoni Domański, ojciec Rocha Ludwika i dziadek Tadeusza. Czyli Agnieszka to 4xprababcia, a jej brat Franciszek pojawia się tutaj w kategorii "rodzeństwo", co znaczy, że nie był przodkiem, ale rodzeństwem przodka (badam przodków i ich rodzeństwo).

Gdzie pojawia się Franciszek? Była już o nim mowa, pisaliśmy już na tym blogu o Dorohiniczach/Doroniczach, pod koniec tekstu podam linki. W 1815 r. Franciszek zgłasza zgon ojca Floriana (tego, który po I rozbiorze przybył w okolice Warszawy z Białorusi). Teraz Franciszek pojawił się w genetece, zostało zindeksowane jego małżeństwo, które zawarł w 20.11.1817 r. z Rozalią/Różą Sawicką (córką Jana Feliksa i Marianny Krasnodębskiej), parafia Suchożebry:

 http://szukajwarchiwach.pl/62/370/0/1/18/skan/full/_vBcWIMUk3IdJcn80fU6RA

http://szukajwarchiwach.pl/62/370/0/1/18/skan/full/qc8chM8c8dS4jYwxiSmjjw

Akt małżeństwa jest bardzo długi, to dobre dla genealogii czasy, po polsku i obszernie (Napoleon!), a pod aktem (nr 172) zamaszysty podpis Franciszka. Ślub, wydarzenie niewątpliwie radosne.

W genetece jest także metryka urodzenia w 1828 r. córki Franciszka i Rozalii - Joanny Teresy, wydarzenie bardzo radosne (akt nr 103), jest podpis Franciszka:

http://szukajwarchiwach.pl/62/228/0/1/3/skan/full/HGTD47bj7Bm4Y-O9V3Gxig

Ale niestety także akt zgonu tego dziecka w 1830 r. (akt nr 18), bardzo bardzo smutne:

http://szukajwarchiwach.pl/62/228/0/1/5/skan/full/OvtkHv1q0vmkhsq69mEDiw

Pod aktem osobisty podpis Franciszka, który był ekonomem folwarku przygodzkiego w owym czasie. Czy były jakieś inne dzieci tej pary - nie wiemy. Ekonom mógł często zmieniać miejsce pracy i zamieszkania, też parafię, może się jeszcze na niego natkniemy. Ale uchwyciliśmy dalsze losy Franciszka Dorohinicza i mamy aż trzy jego osobiste podpisy.

.

___

O Dorohiniczach pisałam na blogu w listopadzie 2015 r. kilka tekstów:

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,352037031,title,Lubelscy-Domanscy,index.html

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,352037787,title,Dorohinicz-vel-Doronicz,index.html

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,352044396,title,Dorohinicz-czyli-siodma-woda-po-Kisielu,index.html

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,352045008,title,Florian-u-Lelewela,index.html

.

Bardzo ciekawa rodzina, dość prawdopodobne, że związana początkowo z dużo bliższymi terenami niż powiat orszański (po I rozbiorze w granicach Rosji), a mianowicie z Polesiem, okolice naszego Hrubieszowa. Czy rodzima, czy tam też przyszli? Zapewne wraz z rozszerzaniem się granic I RP wywędrowała na Wschód w okolice Orszy, a po I rozbiorze powrót Floriana Dorohinicza w okolice Warszawy. Trzymam kciuki, że uda się dowiedzieć więcej, a przede wszystkim dotrzeć do jakiś potomków synów Floriana, Jana i Franciszka (my jesteśmy po córce Agnieszce). Albo potomków ewentualnego rodzeństwa Floriana, czy też ojca Floriana - Antoniego Dorohinicza lub jego rodzeństwa. 

.

.

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Województwa sandomierskie i lubelskie (I RP)

sobota, 21 stycznia 2017 23:55

 

Mapka województwa lubelskiego ze strony nepomuki.pl, genialnej strony o  kapliczkach św. Jana Nepomucena w Polsce. Św. Jan Nepomucen chroni od powodzi. http://nepomuki.pl/nepomuk/index.html. Na mapce zmieściło się również całe województwo sandomierskie. Prześledźmy ich granice i usytuujmy tutaj "naszych".

Znalezione obrazy dla zapytania województwo lubelskie I RP

 

Województwo sandomierskie było olbrzymie, jak widać na tej mapce, a przecież wcześniej jeszcze większe, bo z niego wyodrębniło się województwo lubelskie (w 1474 r.). Wspólnie z województwem krakowskim cały ten obszar to - Małopolska, czyli "Polonia Minor". Do dzisiaj nie ma zgody wśród historyków co miała oznaczać taka nazwa. Mniejsza? Raczej nie, czyli jaka? Tego nie rozstrzygniemy, ale jak wkrótce się okaże bardzo duża część mojej genealogii to Małopolska, powinnam się z nią utożsamiać. Małopolska w rozumieniu z czasów I RP, bo potem samo określenie bardzo ewoluowało, np. zaczęło być kojarzone z zaborem austriackim (Galicja), a dzisiejsze województwo małopolskie to tylko część dawnego krakowskiego województwa.

.

Ale jesteśmy w I RP. Granice województwa sandomierskiego i gdzie tam mogą być nasi. Sandomierskie składało się z 7 powiatów: wiślickiego, chęcińskiego, opoczyńskiego, radomskiego, stężyckiego, sandomierskiego i pilzneńskiego. Od płd.-zach. graniczyło z województwem krakowskim, tutaj tylko mały odcinek miał naturalną granicę na rzece Nidzicy. Z województwami sieradzkim i łęczyckim granica biegła na rzece Pilicy, ówczesnej Pilczy. Granica z województwem rawskim również biegła pewnym odcinkiem na Pilicy, potem granica z województwem mazowieckim w 2/3 nienaturalna, na odcinku ujścia do Wisły biegła na Radomce, w tamtych czasach zwanej Radomierzą. Po drugiej stronie Wisły znajdował się należący do województwa sandomierskiego powiat stężycki.graniczący z województwem mazowieckim i województwem lubelskim. Granica wsch. to rzeka Wisła, przez którą graniczy z województwem lubelskim (od niego wcześniej oddzielonym). Potem mamy ciekawy kąt, równoleżnikowo biegnącej granicy z województwem lubelskim, która biegnie częściowo Sanem (dolny odcinek biegu rzeki). A potem odcinek granicy z województwem ruskim, bez naturalnej granicy. W wielu przypadkach to "nienaturalne" oznaczało po prostu lasy, niezaludnione puszcze, czyli w pewien sposób granice były "naturalne", ale były też inne powody takich, a nie innych granic.

Gdzie w województwie sandomierskim mamy genealogię? Wygląda na to, że w powiecie sandomierskim i w pilzneńskim, czyli w kącie na wsch. od doliny Wisły. W powiecie sandomierskim jest Grębów, gdzie nasze nazwiska: Saja, Rak, Duma, Dec, Burdzy, to rodzina Babci ze strony Mamy. Oraz na pograniczu powiatów sandomierskiego i pilzeńskiego, kilka parafii, między innymi Rzochów (w powiecie pilzeńskim), tutaj nasze nazwiska po stronie Dziadka ze strony Mamy, czyli: Stec, Rusin, Winiarz, Szałda.

.

Granice województwa lubelskiego, poza opisaną już granicą z województwem sandomierskim, to województwa: mazowieckie, podlaskie, brzesko-litewskie, ruskie i nawet bełskie na pewnym odcinku. Województwo lubelskie tworzyły 3 powiaty: urzędowski, lubelski i łukowski. A gdzie nasi? Na razie wygląda na to, że w powiecie urzędowskim, ale sprawa jest w toku, podejrzewamy także powiaty lubelski i łukowski. W powiecie urzędowskim nazwiska rodziny Babci ze strony Ojca, po jej Matce.

Co ciekawe, po Matkach moich Babć genealogia zaczyna skupiać się wyraźnie po obu stronach Sanu, w województwach sandomierskim i lubelskim, w powiatach sandomierskim i urzędowskim. Ciekawe też jak głęboko uda się ją odtworzyć, to trudne dla poszukiwań genealogicznych okolice. Po Babci ze strony Ojca udało się ostatnio ładnie przebić, rodzina Babci ze strony Mamy czeka dopiero na odkrycie.Taki tekst na Dzień Babci!

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Województwo krakowskie (I RP)

poniedziałek, 16 stycznia 2017 20:54

 

Lekcja geografii historycznej - województwo krakowskie. Mamy tam Sataleckich i Tyrkalskich, ale mogą być i Wierzyccy, tego jeszcze nie wiemy. Jacyś Wierzyccy, herbowi, byli związani z dawnym województwem krakowskim, ale nie wiemy czy to nasi. Nie wiemy także gdzie w województwie krakowskim mieszkali tamci herbowi Wierzyccy, czyli nie wiemy nic. Dlatego przyjrzymy się całemu województwu, wyglądało ono zupełnie inaczej niż dzisiaj nam się wydaje, miało bardzo ciekawe granice. Granice województwa krakowskiego zmieniały się przez stulecia I RP nieznacznie. Początkowo, w XIV w., krakowskie województwo to tylko 3 powiaty: krakowski, proszowski (proszowicki) i żarnowiecki (co to?), ale potem już 7. Poniżej przedstawiamy stan z końca XVI w., ale trzeba dodać, że już na początku XVII w. mamy 8 powiatów, jest też powiat krakowski (wyodrębniony z proszowickiego).

Od południa granicę stanowił mniej więcej łuk Karpat i sąsiedztwo z Królestwem Węgierskim. Od zachodu mamy - powiat śląski z Zatorem i Oświęcimiem, także Żywiec i Milówkę, która była wówczas najbardziej na płd. wysuniętą miejscowością w powiecie. Powiat śląski graniczył z - powiatem szczyrzyckim: Lanckorona, Skawina, Dobczyce, Myślenice, Jordanów, Tymbark i Bochnia. Nie sięgał po Tatry, tutaj był już - powiat sądecki (sandecki), najbardziej na płd. wysuniętą miejscowością był Chochołów w parafii Dunajec (Czarny Dunajec). Zakopanego jeszcze nie było, parafią były Szaflary.. W powiecie sądeckim bardziej znaczące miasta to: Nowy Targ, Nowy Sącz (Sądecz Nowy), Czchów, Wojnicz, Zakliczyn. Południową granicą był łuk Karpat, Krościenko nad Dunajcem, a nad Popradem Piwniczna i Muszyna. Powiat sądecki był obszarowo największy. Dalej na wschód mamy - powiat biecki, oczywiście z Bieczem, także Grybowem (Grębowem), Jasłem, Osiekiem, Żmigrodem i Duklą. Dukla była już przy granicy z województwem ruskim (w którym np, Krosno). Na południu oczywiście łuk Karpat.

Od północy powiaty biecki i sądecki graniczyły z województwem sandomierskim. Ta granica najmniej dzisiaj do nas przemawia, tylko na krótkim odcinku biegnie rzeką Wisłoką, od Jasła (krakowskie) po okolice Brzostka (sandomierskie), poza tym w ogóle nie jest naturalna.Tuchów już leży w sandomierskim, a Wojnicz w krakowskim. Na północ od Wojnicza granica województwa ostro biegnie na północ, Szczurowa w sandomierskim, Ujście w krakowskim (powiat szczyrzycki), a pomiędzy tymi tak bliskimi przecież miejscowościami - powiat proszowicki województwa krakowskiego się nam wcina. Tak, tutaj robi się interesująco, ciekawy kąt, w proszowickim są przecież Koszyce, pardon w tamtym czasie - Koszyczki. Może warto się tutaj zatrzymać na dłużej, a nuż ten przebieg granic coś podpowie?

Omówiliśmy granice powiatów: śląskiego, szczyrzyckiego, sądeckiego, bieckiego i wkroczyliśmy do proszowickiego. Proszowice to bardzo ważne miasto, sejmikowe, w powiecie leżał sam Kraków (potem był już powiat krakowski, po 1620 r.), a poza tym: nasze Koszyce, Kazimierza Wielka, Działoszyce, Słomniki, Skała i Olkusz. Północną część województwa krakowskiego zajmowały powiaty - ksiąski i lelowski. Powiat ksiąski to: Książ Wielki, Żarnowiec (mamy cię!) i Miechów. Powiat lelowski to: Lelów, Częstochowa, Kłobucko i Krzepice. Zachodnią granicę powiatu i województwa stanowił na krótkim odcinku przebieg rzeki Liswarty. Od północy województwo krakowskie graniczyło z województwem sieradzkim (niewielkim) i ogromnym województwem sandomierskim, którego granice zaczynały się już na północ od Lelowa.

.

Sataleccy i Tyrkalscy to powiat proszowicki. A Wierzyccy? Czy coś nas w końcu oświeci? Nie mogli zniknąć nie pozostawiając żadnych śladów! Jacyś Wierzyccy (nie wiadomo czy nasi), herbowi na dodatek, w dawnym województwie krakowskim na 100% byli. 

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Podkrakowskie Koszyce

niedziela, 15 stycznia 2017 11:40

Tadam, tadam, dzisiaj przenosimy się do Koszyc, pomiędzy Krakowem i Sandomierzem, w latach 1790/1791. Pod taką datą mamy bowiem "Spis ludności województwa krakowskiego", z podziałem na parafie i tam parafia Koszyce, afiliowana przy Kościele Farnym Witowskim.. W Koszycach zaś nasi Sataleccy i Tyrkalscy. To 25 lat przed narodzinami Marianny Sataleckiej (matki Hipolita), ale tatuś Marianny, Maciej Satalecki, jest już na świecie, jako osobnik 3-letni, odnotowany w tym spisie. Matki Marianny, Wiktorii Tyrkalskiej, jeszcze na świecie nie ma, urodzi się już za chwilę, w 1791 r. (tyle, że nie w Koszycach).

Domostwo rodziców Macieja składa się z 7 osób, rodzina jeszcze młoda, Mateusz Satalecki (w spisie jako Satalewski) ma 30 lat, jego żona Teresa lat 26, syn Maciej ma 3 latka, córka Franciszka roczek. Mieszka tam również "kątnica" Teresa Krajowa wdowa lat 46, z synem Ignacym lat 22 i córką Anną lat 14. Tyle dowiemy się ze spisu.

Jest jeszcze drugie domostwo Sataleckich, to Zofia Satalecka (Satalewska) wdowa, lat 50, z 26-letnim synem Janem. Ciekawe, że widnieje tam również Mateusz Satalecki, lat 12, wpisany jako służący, służącą jest także 10-letnia Dorota Kurczabówna. Ciekawe, ponieważ nazwiska tych dzieci-służących, to nazwiska mieszczan koszyckich, o co chodzi?

.

W Koszycach mieszka także Wawrzyniec Terkalski (późniejsza forma Tyrkalski), lat 24, z 23-letnią żoną Anną. To jest dość ciekawa informacja, ponieważ są to imiona rodziców przyszłej żony Macieja, Wiktorii, czyli to muszą być oni. Ale z innych źródeł (metryki w Słomnikach) wiemy przecież, że rodzice Wiktorii Tyrkalskiej, która przychodzi na świat w 1791 r. (właśnie!), Wawrzyniec i Anna, mieszkali w Słomnikach, dwa domy w dwóch miastach mieli? Przyszła żona 3-letniego w tamtym czasie Macieja Sataleckiego przychodzi na świat w Słomnikach, nie w Koszycach. Były to dwa ważne podkrakowskie miasta, Słomniki i Koszyce, może rzemieślnicy (a Sataleccy i Tyrkalscy nimi byli), prowadzili swoje interesy w obu miastach? Jest tu jakaś tajemnica. Mowa o Tyrkalskich, Sataleccy są "tylko" koszyccy.

.

W całym mieście mieszkało wówczas 411 osób, 190 mężczyzn i 213 kobiet. Rachunek się nie zgadza? Chyba pozostałe 8 osób to Żydzi, spis nie wymienia ich z imienia i nazwiska, tylko wspomina, że ponadto jest jeszcze austeria skarbowa, w której mieszkają sami Żydzi.. Jest jeszcze przedmieście, folwarczek dziedziczny, gdzie mieszka 12 osób, dwoje we dworze (oczywiście Państwo) i 10 osób w 3 chałupach. Tyle o Koszycach. I mało i dużo jednocześnie, jakiś tam obraz miasta AD 1790/1791 z tego się wyłania.  

.

Hipolit Wierzycki, syn Marianny Sataleckiej (i Wincentego Wierzyckiego) przychodzi na świat w Koszycach 67 lat później, w 1857 r. i na nim zakończy się nasza "koszycka epopeja", był ostatnim moim przodkiem związanym z miastem. Miastem, które, kiedy Hipolit miał 12 lat miastem być przestało (1869) i nie odzyskało tego statusu do dzisiaj. Może kiedyś w przyszłości się uda. Zaklików i Modliborzyce na Lubelszczyźnie odzyskały niedawno swój dawny status, a Koszyce wciąż nie. Pocieszające jest to, że Koszyce mają dość dobrze zachowaną swoją dawną historię, tę w archiwach. Nawet moja kuzynka, "wspólniczka" do 3-letniego w 1791 r. Maciusia (wspólny przodek), dużo o historii Koszyc pisze.

.

 

___

Link do oryginalnego wpisu z opisem domostwa Mateusza Sataleckiego, 4xpradziadka (nr 22):

http://szukajwarchiwach.pl/29/30/0/3/50/skan/full/Q7Lzw0TBoahDTMJNfShPYg

.

___

Linki do tekstów o Koszycach, Sataleckich i Tyrkalskich, też o Słomnikach, na tym blogu i innych:

http://lakewierzycki8.bloog.pl

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,340458459,title,Wiktoria,index.html

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,340515675,title,Slomniki,index.html

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,341643484,title,Na-tropie-Wincentego,index.html

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zawichost

niedziela, 08 stycznia 2017 18:13

File:II. Rakoczi Gyorgy Varso alatt.JPG

 

To słynna rycina Erica Dahlbergha (1625-1703) przedstawiająca Zawichost w 1657 r. (przejście wojsk szwedzkich przez Wisłę). Na fotografii, tak to bowiem wygląda przecież, widać kilka kościołów w mieście, w tym świątynię św. Maurycego, która jeszcze wówczas istniała, już tylko jako kaplica. Siedzibę parafii przeniesiono w poł. XV w. do Borowa, na drugą stronę Wisły. Dlaczego tak? Ponieważ kościół św. Maurycego w Zawichoście był kościołem parafialnym wiejskim, obsługiwał nie miasto, ale sąsiednie miejscowości, w tym te po drugiej stronie Wisły. Wszystko jest dobrze udokumentowane, przenosiny parafii, itp. Gorzej było z kościołem św. Maurycego, nie było wiadomo gdzie się dokładnie znajdował. Odkryto go dopiero niespełna 20 lat temu, w 1997 r., nad samym brzegiem Wisły, jego relikty, część zach. i płn., pozostałe pochłonęła rzeka. Odkryto i przykryto ponownie, ma czekać na lepsze czasy kiedy znajdą się fundusze na badania archeologiczne, te które przeprowadzono miały ograniczony zakres.

Ale wiadomość jest super, to zapewne moja najstarsza parafia, będąca jednocześnie jedną z najstarszych na terenie Polski. Zakładam bowiem, że pomiędzy przodkami z Witkowic w XIX i XVIII w. (parafia Pniów, w zaborze austriackim) będzie przez parafię Borów (Witkowice przed rozbiorami) łączność z parafią św. Maurycego w Zawichoście (dla Witkowic do połowy XV w.). Czyli moim najstarszym parafialnym miejscem jest .. brzeg Wisły, oczywiście byłam w tym miejscu, a jakże (i śmiem twierdzić, że działał duch przodków). Może rozwinę ten nawias, a co tam. Otóż kilka lat temu przejeżdżając przez Zawichost samochodem .. zasłabłam, za kierownicą. Przestraszyło mnie to, kupiłam jakiś napój w sklepie, zjadłam ciastko, ale nadal czułam się słabo, poradzono mi, żebym przeszła się po mieście, nad rzekę. Tak zrobiłam, spędziłam wówczas w Zawichoście kilka godzin, bo wciąż czułam się słabo (chyba należało zjeść obiad). Trafiłam też nad samą rzekę w miejsce gdzie mniej więcej był ten dawny kościół, wpuściła mnie tam siostra zakonna mówiąc, że jest tam na wysokim brzegu Wisły miejsce gdzie one, zakonnice, odpoczywają, namówiła żeby tam się zregenerować. W końcu musiałam poczuć się lepiej, ale teraz po odkryciu tej najstarszej parafii widzę, że mogło być w tym coś więcej niż zwykła słabość, może tak, a może nie. W każdym razie moje "szaleństwo" na punkcie Zawichostu znalazło uzasadnienie, byłam tam już bardzo wiele razy, bo np. jadąc z Warszawy w kierunku do Zakopanego jadę oczywiście zawsze przez Zawichost. Koniec dygresji.

.

Na rycinie, fotografii z poł. XVII w., centralne miejsce zajmuje zamek na Wiśle, który właśnie spalili Szwedzi. Dość niesamowite, że w pełnej okazałości oglądały go oczy moich przodków i to od początków Państwa Polskiego. Mieszko I, Bolesław Chrobry, został pierwotnie zbudowany w tamtych czasach, jako stojący przy granicy ówczesnego polskiego państwa. Wybór wezwania dla parafii wiejskiej w Zawichoście, czyli św. Maurycego, to podobno dzieło samego Bolesława Chrobrego, bardzo rzadkie wezwanie na ziemiach polskich, nie wiadomo co takiego miał na myśli. Kościół miał też nietypową architekturę. Ta parafia, ważna w strukturach kościelnych z uwagi na położenie, może być nieźle udokumentowana w archiwach kościelnych, które są przechowywane w Watykanie. Jeden z badaczy archiwów watykańskich powiedział kiedyś w wykładzie dla genealogów, że dzięki archiwom watykańskim możemy dojść w poszukiwaniu naszych wiejskich przodków do pierwszych Piastów i nie będzie w tym nic niezwykłego, dokumenty istnieją. Muszę go zapytać przy okazji o Zawichost.

.

__

Na rycinie-fotografii jest oczywiście także widok na drugą stronę Wisły, po której Borów. 

.

.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Borów

niedziela, 08 stycznia 2017 15:10

Pożyczyłam z biblioteki książkę o Borowie, jedyną jaka była w katalogu, chociaż podejrzewam, że powinno być tam więcej książek o tej miejscowości, okrutnie spacyfikowanej przez Niemców 2 lutego 1944 r. (biblioteka jest wojskowa). Pomyślałam, że napiszę o Borowie moim brazylijskich kuzynom, oni wiedzą, że ich przodkowie emigrując za ocean na początku XX w. uniknęli hekatomby dwóch światowych wojen, które toczyły się na naszych ziemiach i chociaż były światowe, to nie dosięgły Brazylii (w szczegółach nie tak całkiem). Dam im konkret, barbarzyńską pacyfikację wsi, która była obok wsi, w której mieszkali przodkowie, a nawet pomiędzy wsiami, w których mieszkali, tak, że mogła również dotyczyć naszych dalekich kuzynów. Niemcy spalili cały Borów, wszystkie domy, ocalał tylko kościół i wymordowali blisko 300 mieszkańców. Ale całe żniwo tej pacyfikacji jest większe, obejmuje jeszcze sąsiednie miejscowości: Szczecyn, Wólkę Szczecką i oba Łążki, Łążek Chwałowski i Łążek Zaklikowski, a także przysiółek Karasiówkę. Łączna liczba ofiar waha się w granicach od 800 do 1300 osób, nie wiem skąd tak duży rozrzut, pewnie prawda jest pośrodku. Historycy uważają, że ofiarami byli również mieszkańcy sąsiednich miejscowości, w tym Baraków Starych i Baraków Nowych, a to miejscowości, które najbardziej podejrzewam o związek z naszymi Maziarzami, że stąd wyjechali za ocean.

.

Borów, duża wieś spalona całkowicie, jest symbolem tej hekatomby, ocalał tylko drewniany kościół z II poł. XVIII w. Są również bardzo stare metryki z tej parafii, wyszukiwarka Mormonów pozwala ustalić, że mieszczą się na jednym mikrofilmie, numer 937479, akta urodzeń i małżeństw z lat 1713-1730 oraz akta urodzeń, małżeństw i zgonów z lat 1728-1761 i lat 1798-1827. Czym prędzej trzeba go zamówić (mikrofilm), chyba, że skany trafią już na szukajwarchiwach i będzie je można przeglądać via internet (w połowie stycznia ma być nowy dopływ).

Tak, koniecznie trzeba przejrzeć ten mikrofilm, Borów. W czasie zaborów leżał w Królestwie Polskim, ale granica z zaborem austriackim okrążała Borów od południa, była tuż. Ale przed rozbiorami parafia Borów obejmowała znacznie szerszy teren niż potem, tak wynika, między innymi obejmowała również nasze Witkowice (z parafii Pniów), tak mówi "Słownik geograficzny". Czyli? Mogą być fascynujące odkrycia, nasi przodkowie z Witkowic dalej w głąb. Może nawet Maziarzy uda się tam spotkać, a przynajmniej ich tam wykluczyć. Michał Maziarz urodził się w Witkowicach (1842), ale jego ojciec Franciszek już nie, urodził się gdzieś indziej ok. 1803 r., jako syn Macieja i Tekli. Tak, że Borów w dużej części może być "nasz", nazwiska Bierut, Gugała, Bieniek i Tracz prawie na pewno. A parafia Zawichost? Owszem, zanim powstała parafia w Borowie, w poł. XV w., okoliczne wsie, również te po drugiej stronie Wisły, należały do parafii św. Maurycego w Zawichoście! To nic, że bardzo dawno temu, ale jest i Zawichost!

.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Gugała, Bieniek, Witkowice

sobota, 07 stycznia 2017 18:52

Jeżeli Michał Maziarz ur. w 1842 r. w Witkowicach, parafia Pniów (dekanat Gorzyce) był naszym przodkiem, to dalej w głąb mamy jeszcze jedno nazwisko. Nie tylko Bierut (nazwisko matki), Gugała (nazwisko babki, matki matki) oraz Tracz (nazwisko też w linii matki) i w linii ojca Wilkos (babka, matka ojca), ale jeszcze jedno w głąb - z indeksów udało się jeszcze zidentyfikować prababkę Michała - matkę Marianny Gugała - Katarzyna Bieniek. Czyli 5 dodatkowych nazwisk. Naprawdę "och". Indeksy są bardzo szczegółowe.

Marianna Gugała bierze ślub z Wawrzyńcem Bierutem w 1808 r., 14.02. był ten ślub (Walentynki!), akt nr 5 (będzie łatwiej zajrzeć jak sobie zapiszę). On ma 24 lata, ona lat 18. Załóżmy, że wiek młodych został podany prawidłowo. 1808 minus 18 to będzie 1790 rok. Czy urodziła się wówczas jakaś Marianna Gugała? Nie, ale w 1791 r. przychodzą  na świat dwie Marianny Gugała. Która? Ale nie narzekajmy, w późniejszych latach dzieci o tym imieniu i nazwisko rodzi się dużo. Wzrok przyciąga Marianna ur. 12.04. (dzień urodzenia mojego Ojca, Marianna była jego ... 3xprababką) i to rzeczywiście będzie ona, na podstawie innych indeksów udaje się to ustalić. W chwili ślubu miała zatem lat niespełna 18. Wszystko dzieje się w Witkowicach, nad Wisłą.

.

Czyli mamy Mariannę Gugała, córkę Jana i Katarzyny Bieniek. Zejść niżej raczej się nie uda, ale nie wiem, jeszcze nie wiem. W parafii Pniów mamy prawdziwy tłum oby prawdopodobnych przodków. To niesamowite, niezwykłe, tak długo ich szukałam, a oni są tutaj.

Pniów. Jeździłam dużo po tych okolicach, szeroko pojętych. Kąt gdzie San schodzi się z Wisłą bardzo mnie intrygował, dużo działo się tutaj ciekawego historycznie, San nawet zmieniał koryto, Wisła także zmieniała koryto, był zamek na Wiśle, zniszczony przez Szwedów. Kilka lat temu mieliśmy w tym miejscu wielką powódź, potem wielka susza. Zawichost leżący po drugiej stronie Wisły musi zachwycić każdego i mnie autentycznie zachwycił, wiele razy się tam zatrzymywałam, chłonęłam jego historię, rozmawiałam z ludźmi, piękne miejsce i bardzo historyczne (gdzieś w czeluści internetu jest chyba wciąż ukryty mój tekst o Zawichoście). A do Pniowa wybierałam się nawet na wycieczkę, którą organizowali przewodnicy z Sandomierza, ale w końcu nie pojechałam, czy wycieczka się odbyła bez udziału takiej potomkini mieszkańców tych stron - nie wiem (!), ale muszę dotrzeć do tego przewodnika (p. Cebuli) i zapytać co mu wiadomo o tej okolicy, że aż prowadził tu wycieczkę. W miejscu gdzie parafia Pniów bardzo ciekawie zmieniały się granice w czasie zaborów i w ogóle ciekawie biegła tu granica, którą widać miejscami jeszcze dzisiaj w terenie (np. w Łążku), widziałam, oglądałam. Przeglądałam też w AGAD mapy austriackie z okresu rozbiorów, jak tyczyli tu granicę, w rejonie było wówczas pełno miejsc określanych jako "maziarnie". Tak szukałam tu moich Maziarzy, no i mam nadzieję, że znalazłam, właśnie tu znalazłam. Tyle pokoleń w głąb, wciąż nie mogę ochłonąć. I to była ta "Galicja" skąd przyszli, ech, chyba gapa jestem, parafia Pniów to przecież najbliższa Zaklikowa Galicja, granica była w Łążku.

.

Rodzeństwo Marianny Gugały: Wit (31.05.1787, akt nr 9), Bartłomiej (15.08.1789, akt nr 7 i inny numer domu - 41), kolejna będzie nasza Marianna ur. w 1791 r., a następne dzieci Jana i Katarzyny to: Wojciech (23.03.1793, akt nr 8), Rozalia (27.08.1795, akt nr 15), Kazimierz (28.02.1797, akt nr 2), Katarzyna (2.04.1798, akt nr 6), Franciszek (8.10.1800) i Michał (30.08.1802). Jeszcze nie wiemy ile dzieci przeżyło dzieciństwo, założyło związki, miało potomstwo i mogą być po nich kuzyni.

 

 

.

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Michał i jego bracia

piątek, 30 grudnia 2016 17:28

Powinnam wyjaśnić dlaczego poszukiwanie Michała Maziarza jest tak trudne, a mimo to uważam, że wpadłam właśnie na właściwy trop. Na pewno chciałabym go odnaleźć i mogłam "adoptować" Michała ur. w 1842 r. w parafii Pniów ze zwykłego "chciejstwa". Podobnie jak Mariannę Paleń, także ur. w 1842 r, tym razem w parafii Modliborzyce. Jego uczyniłam prapradziadkiem, ją praprababcią i "jadę" w głąb, dzięki indeksom lubgensu w głąb kilka pokoleń. Sznur za Michałem Maziarzem to: Wilkos, Gugała, Bierut, Tracz, dodatkowe 4 nazwiska. A sznur za Marianną Paleń to: Wielgus, Kochan i Biały, dodatkowe 3 nazwiska. Razem mamy 7 nowych nazwisk plus Maziarz i Paleń, mamy zatem 9 nazwisk z tej okolicy, prawdopodobnych przodków i kuzynów. Trudno przejść obok takiej pokusy obojętnie. Jednak faktem jest, że metryki ślubu Michała Maziarza i Marianny Paleń nie znalazłam (i najpewniej nie znajdę), a mimo to ich "wyswatałam". Można tak? To jak przeskoczyć rów, którym nie prowadzi droga, a przed rowem i za rowem jest droga, tylko czy ta sama, właśnie!

.

Informacja z brazylijskiego aktu zgonu Prababci Marianny mówi, że była ona córką Michała i Marii Pal, przyjęliśmy Paleń i Mariannę. Ja o tych imionach rodziców i nazwisku nie wiedziałam. Nazwisko "Maziarz" jest mi znane z aktu urodzenia mojej Babci i jej brata, w Brazylii nic o tym nie wiedzieli, z kolei . Ale połączenie informacji z brazylijskiego aktu zgonu i naszego aktu urodzenia pozwoliło rozpocząć tę historię. W pojedynkę żadne z nas nie miałoby szansy nic odszukać, dopiero razem pojawiła się szansa, chociaż nikła. Przyjęcie nazwisk Maziarz i Paleń posuwa sprawę do przodu dość szybko. Z aktu urodzenia Babci wiadomo, że Marianna Maziarz mogła się urodzić ok. 1869 r., rodzice urodzeni w 1842 r. są zatem bardzo prawdopodobni, oboje mieli wówczas po 27 lat. Można też wnioskować, że Prababcia nie była ich najstarszą córką, powinno być starsze rodzeństwo, ale tutaj wielka biała plama, być może wyemigrowali do USA. Wiemy na pewno, że z okolic Zaklikowa (czyli parafii gdzie spalone zostały księgi) kilka osób z pokolenia Prababci o nazwisko Maziarz wyemigrowało. Rodzeństwo czy kuzyni, a może i kuzyni i rodzeństwo?

Wszystko zależy od tego czy Michał miał rodzeństwo, a właściwie czy miał braci. Wcześniej bowiem w tej wąsko pojętej okolicy Maziarze nie mieszkali prawie na pewno. Podejrzewam, że pojawili się w okolicach Zaklikowa dopiero w związku z "maziarnią" w Zdziechowicach. To było pierwsze odkrycie, które umiejscowiło ich w tej okolicy, że w II poł. XIX w. funkcjonowała tutaj maziarnia, czyli było miejsce pracy, duże miejsce pracy na wiele lat.

Z indeksów lubgensu wynika, że Michał Maziarz ur. w 1842 r. w parafii Pniów miał rodzeństwo, czyli nie był jedynym synem Franciszka Maziarza. Miał starszych braci: Józefa (ur. 23.01.1837 r.) i Łukasza (ur. 14.10.1839 r.) oraz młodszego brata Wojciecha (ur. 26.03.1844 r.). Co ciekawe przy Michale i Wojciechu są Witkowice jako miejsce urodzenia, przy Józefie są Chwałowice, a przy Łukaszu - Łążek. Trzeba będzie to wyjaśnić, może jak uda się zajrzeć w metryki pojawi się jakaś podpowiedź, wszystkie trzy miejsca są blisko.

Czyli z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że Maziarze, emigranci z okolic Zaklikowa do USA, to potomkowie braci, synów Franciszka Maziarza, może głównie Michała, a może nie. Z wywiadów terenowych w okolicy Zdziechowic przypominam sobie takie słowa: "Franciszek przyszedł z Łążku", no tak mi się przynajmniej wydaje i to jest ta malutka cegiełka, która pozwala wierzyć, że ta rekonstrukcja ma sens. Są dwa Łążki w okolicy, przyznam, że obstawiałam raczej ten drugi (ten koło Janowa), bo tam Maziarzy dużo. Franciszek Maziarz mógł przybyć do parafii Zaklików z Łążka koło Zaklikowa, Wiadomo już także, że przyszedł do parafii Pniów z jakiejś innej parafii, na szczęście znamy imię jego ojca (Maciej) oraz imię i nazwisko matki (Tekla Wilkos), z tym można już coś zrobić, ale to kolejne poszukiwania, Maziarzy w głąb, teraz jesteśmy przy rodzeństwie Michała, syna Franciszka. Z wywiadów terenowych w okolicy Łychowa przypominam sobie, że coś mi mówiono o Łukaszu, rozmawiałam tam z Maziarzami, potomkami jakiegoś Łukasza. To tym bardziej pozwala wierzyć, że ta rekonstrukcja jest słuszna. Trzeba będzie do tych wywiadów terenowych powrócić. No i zajrzeć do metryk, tam zawsze coś jeszcze można będzie wyczytać, np. czym zajmowali się moi (mam nadzieję) Maziarze. Nazwisko bardzo nawiązuje do profesji, to fakt, zapewne powstało w taki sposób, ale czy jeszcze w II poł. XIX w. zajmowali się maziarstwem? To był już schyłek tej profesji, a maziarnia w Zdziechowicach było jedną z ostatnich maziarni.

_____

 


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: Maziarz

komentarze (1) | dodaj komentarz

Michał Maziarz i Marianna Paleń

niedziela, 25 grudnia 2016 22:39

Chyba ich mam, w każdym razie stworzyłam dzisiaj rekonstrukcję, próbujemy. Nie ma łącznika z całą stworzoną "siatką", ale najpierw rekonstrukcja, a potem będziemy ją weryfikować w jakiś sposób.

Święta Bożego Narodzenia, wierzyłam, że to dobry czas na genealogię, tak było przecież od 10 lat. To 10 lat temu (też na Święta) odnalazłam wnuka brata mojej Babci, który podał w swoim życiorysie trochę faktów, które mnie tknęły, że możemy być rodziną. Znalazłam go w Wigilię 2006 r. Wkrótce dostałam od niego brazylijski akt zgonu naszej wspólnej Prababci, a tam wieści, że była ona córką Michała i Marianny Pal. Trochę mnie to zbiło z tropu, przyznaję, ja miałam bowiem informację (tylko z aktu urodzenia Babci), że była Marianną z domu Maziarz. A teraz postanowiłam odszukać parę - Michał Maziarz i Marianna Paleń. Dlaczego tak? Długo by opowiadać (chyba już opowiadałam nie raz), ale tak. Niestety dokumenty z parafii, w której prawdopodobnie brali ślub i rodziły się im dzieci, zginęły bezpowrotnie, to Zaklików. Jest tylko założenie, że skoro nigdzie nie ma śladu po Prababci, to musiała być tam.

Dzisiaj zaczęłam szukać Michała Maziarza i Marianny Paleń w regestrach lubgensu (lubgens.eu). I mamy, mamy dużo, tylko żadnej pewności, że to "nasi", ale cóż, ryzykujemy (że najwyżej trzeba się będzie z tej rekonstrukcji wycofać).

.

Michał Maziarz może być Michałem Maziarzem ur. w Witkowicach, parafia Pniów 27 września 1842 r., przychodzi tam na świat w domu nr 28, jako syn Franciszka i Marianny Bierut, córki Wawrzyńca. Ojciec Michała - Franciszek Maziarz bierze ślub z Marianną Bierut w Chwałowicach 17 listopada 1835 r. i ma w tym czasie 32 lata. Ojcem Franciszka jest Maciej Maziarz, a matką Tekla Wilkos. Gdyby to byli oni, to mamy ojca prababci Marianny, Michała, dziadka prababci Franciszka i pradziadka prababci - Macieja, byłoby bardzo ładnie tyle pokoleń wstecz. O Maziarzach wiemy na razie tyle. Dużo. 

Marianna Bierut, matka Michała Maziarza i żona Franciszka Maziarza rodzi się w Chwałowicach 2 lutego 1815 r., w domu nr 88, jako córka Wawrzyńca i Marianny Gugały. Wawrzyńca Bieruta też jesteśmy w stanie odszukać, przychodzi na świat w Chwałowicach, parafia Pniów 8 sierpnia 1788 r., dom nr 93, a jego rodzicami są Walenty i Helena Tracz. Wygląda na to, że Marianna Bierut ma sporo rodzeństwa, Józef, Wojciech, Katarzyna. Z kolei Marianna Gugała jest córką Jana i Katarzyny. Gdyby to byli oni, ach, ale może uda się to zweryfikować w jakiś sposób, w każdym razie gdyby oni, to za Michałem Maziarzem ciągną nam się takie inne nazwiska (żon): Bierut (matka), Wilkos (babka), za Marianną Bierut z kolei nazwiska: Gugała i Tracz. Za piękne żeby było prawdziwe? Ale na Boże Narodzenie dlaczego nie.

Z Michałem Maziarzem wiąże się oczywiście nazwisko jego żony Marianny Paleń (tutaj wyswataliśmy tę parę bez żadnych dowodów na piśmie, kruche ogniwo rekonstrukcji, ale uprzedzałam). Marianna Paleń jest z kolei związana z Modliborzycami. Rodzi się tam w 1842 r.. jest córką Józefa i Katarzyny Wielgus (akt nr 82). Tutaj pewne zamieszanie, trzeba będzie zajrzeć do akt, może to nie Józef, ale Jędrzej? Bo w 1841 r. mamy małżeństwo Jędrzeja Palenia i Katarzyny Wielgus (akt nr 9 w Modliborzycach). Jędrzej jest synem Józefa i Katarzyny Kochan, a Katarzyna Wielgus jest córką Michała i Marianny Biały. Katarzyna Wielgus rodzi się w Modliborzycach w 1822 r., liber czyli wolny, taka jest w indeksach adnotacja. Gdyby to byli "nasi", to za Marianną Paleń ciągną nam się takie z kolei nazwiska: Wielgus (matka Marianny), Biały (babka Marianny), a po ojcu dochodzi nazwisko Kochan. Za piękne żeby było prawdziwe? Ale na Boże Narodzenie dlaczego nie miałoby być prawdą? Oczywiście zweryfikujemy wszystkie te rewelacje, w jakiś sposób.

.

.

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Adam Wierzycki - zemborzycki wójt

czwartek, 15 grudnia 2016 21:33
Wyłapałam w googlach taki cytat:
 
"Podobnie stało się z młynem, który istniał przy stawie zembrzyckim. Kres jego działania można jednak wiązać z okresem od początku lat 30.do połowy lat 50. XVII w. Wizytatorzy ustalili, że miejsce na którym był lokowany ledwo da się rozpoznać, a jeszcze w 1627 roku ówczesny wójt Adam Wierzycki prowadził remont budynków na terenie Zemborzyc i starał się o zwrot kosztów z tego tytułu. Można więc założyć, że młyn pozostawał wówczas w dobrym stanie lub został wyremontowany, a dopiero później zniszczał"
 
To znaczy wyłapałam nazwisko, a potem po nitce do kłębka i jest. Nazwisko Wierzycki w zupełnie nowej dekoracji, której się kompletnie nie spodziewałam, bowiem rzecz cała dotyczy ... Lublina i to w XVII w. Oczywiście biorę poprawkę na to, że ktoś mógł źle odczytać nazwisko (choćby internet), wiele już niestety było takich przypadków. Ale nie ma najmniejszego powodu żeby zakładać z góry, że to błąd. Publikacja budzi respekt, jest to artykuł naukowy, może popularno-naukowy: "Zemborzyce w XIV-XVIII w." (J. Chachaj, K. Jakimowicz, D. Szulc) w publikacji  - "Lublin.700-lecie. Historia dzielnic", zeszyt pt. "Zemborzyce" ukazał się latem tego roku. I tam na stronie 22-giej nazwisko Wierzycki. Teraz tylko dotrzeć do źródła tej informacji, oj Jacek Wierzycki się ucieszy, a ja będę miała pretekst żeby go w Lublinie odwiedzić. Oczywiście żadnych poszlak, że to "nasz" Wierzycki nie mamy, ale nazwisko to już jest coś. Wójt Zemborzyc, które dzisiaj stanowią dzielnicę Lublina, w 1627 r. Nawet nie wiem gdzie Zemborzyce są na mapie, już wiem, to płd.-zach. część miasta.
.
__________________
.
.

Podziel się
oceń
0
0
Tagi: Wierzycki

komentarze (0) | dodaj komentarz

Maziarz, Paleń

czwartek, 15 grudnia 2016 16:54

Maziarz - to nazwisko panieńskie prababci, Marianny Maziarz potem Chruściel, a Paleń to domniemane nazwisko panieńskie 2xprababci, matki prababci Marianny. Czy tak rzeczywiście? Było to domniemane i przyznaję, że ostatnio zwątpiłam, ale to może być prawda. Dlaczego domniemane? O Maziarzach było już na tym blogu kilkakrotnie, jest też prababci poświęcony odrębny blog:

http://lakewierzycki2.bloog.pl

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,328348205,title,Maziarze-u-Mormonow,index.html

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,339519387,title,Zaklikow-Modliborzyce,index.html

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,354106798,title,Maziarz,index.html

.

Paleń nie pojawia się w żadnym dokumencie, w akcie zgonu prababci jest natomiast Pal. Ale ponieważ Palowie w tej okolicy nie mieszkali, a mieszkali Palenie, to może Paleń? Powtórnie się do tego skłaniam. Dlaczego? Zajrzałam dzisiaj na portalu lubgens.eu w zakładkę "Zaklików", chociaż wiem, że żadnych metryk nie ma. Parafia Zaklików ma tak niefortunną historię, że wszystkie dokumenty poszły z dymem, unikaty i duplikaty, metryk najzwyczajniej nie ma, niczego nie udało się doszukać. Aż tu nagle ujrzałam w tej zakładce kilka ciekawych informacji, dla mnie konkretnie dwie informacje. Jedna pochodzi z 1882 r. i dotyczy urodzenia Zofii Maziarz, córki Jana i Barbary z domu Paleń, druga pochodzi z 1889 r. i dotyczy urodzenia jej siostry Ewy. Ciekawe jest również miejsce - Baraki w parafii Zaklików. 

Super informacja, to mi daje mały plusik dla domniemania dla Paleni, jako nazwiska i dla domniemania dla Baraków, jako miejsca gdzie mieszkali. Może nawet duży plus. Trochę jakby "z powietrza" przyjęłam nazwisko Paleń i miejscowość Baraki, a oto mam dokument, który potwierdza tę informację, że takie nazwiska, Maziarz i Paleń były związane z Barakami. Kim był Jan Maziarz? Mógł być starszym bratem prababci Marianny, albo jej kuzynem. A Barbara? Była z rodziny matki Marianny - też Marianny ale Paleń? Mogła być, ważne, że rodziny o tych nazwiskach były związane ze sobą i z tą miejscowością. 

Informacja na portalu lubgens.eu ma bardzo starannie podane źródło:

"Informacja w APL Rząd Gubernialny Lubelski Wydział Wojskowo-Policyjny IV sygn. 1903:218 s. 7 - wypis z ksiąg ludności stałej"

.

_______________

Tak na marginesie, to przyznam, że Miss Polski 2016, Paulina Maziarz ze Zwolenia, bardzo przypomniała mi prababcię Maziarz, która była ponoć wyjątkowo piękną kobietą.

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Łucja Domańska

wtorek, 13 grudnia 2016 10:39

 

12 grudnia 1819 r. o godzinie 5-ej rano przychodzi na świat Łucja Domańska, córka Michała  i Agnieszki z Dorohiniczów. Dzisiaj ją odnalazłam, mam więc w końcu swoją imienniczkę, wreszcie Łucja. Powód nadania takiego imienia zdradza oczywiście data, już nazajutrz, a w dniu chrztu dziecka, była przecież św. Łucja, urodziny i imieniny w jednym.

Łucja Domańska należy do kategorii "rodzeństwo", jest siostrą Antoniego Domańskiego (ojca Ludwika Rocha i dziadka Tadeusza, pradziadka). Czyli była cioteczną babką Tadeusza. Nie wiem co się nią działo później, znalazłam tylko ten chrzest. Wydarzenie ma miejsce w Bychawie, a więc kolejna parafia, lubelska.

Michał jest "byłym ekonomem Wincentego Koźmiana", taka jest w tym akcie informacja. Zadziwia inna informacja, dziecko przychodzi na świat w domu Lachmana Moszka pod numerem 10-tym. Ciekawe. Pod aktem podpis Michała Domańskiego, to już kategoria "przodkowie", Michał jest ojcem Antoniego, dziadkiem Ludwika Rocha i pradziadkiem Tadeusza. Był "byłym ekonomem Wincentego Koźmiana", co robił u Lachmana Moszka? O 5-ej rano? Pewnie nigdy się nie dowiemy, bardziej pewne, że dowiemy się co było dalej z Łucją. Ciekawa jest forma zapisu nazwiska matki - jeszcze Dorohinicz, potem jak wiemy nazwisko tej rodziny uległo skróceniu i brzmiało - Doronicz. Czyli Antoni miał siostrę, starszą siostrę, Łucja urodziła się w roku małżeństwa rodziców.

.

Link do aktu nr 105 w szukajwarchiwach z podziękowaniem dla osoby, która ten skan zindeksowała dla lubgensu (regestry.lubgens.eu):

 http://www.szukajwarchiwach.pl/35/1656/0/1/35/skan/full/gpOL5IJbOb2HffQlwm1cYQ

.

Co dalej z Łucją? Szukam dalej i trzeba przyznać, że dokładnie 20 lat później jakaś Łucja Domańska znowu się pojawia, tym razem jako matka, przychodzi na świat jej córka Teofila Franciszka. A Łucja jest już Perczyńska, jej mąż to Konstanty, ekonom zresztą. Końskowola. Jeszcze wcześniej, kiedy Łucja ma lat 18 zostaje matką Antoniny Anastazji, tym razem rzecz ma miejsce w Lubartowie (akt nr 81).

http://szukajwarchiwach.pl/35/1856/0/2.4/61/skan/full/b3gEScGGb_KFG1a7oXA2SQ

W 1842 r. przychodzi na świat Kazimierz Piotr, syn Łucji, parafia Końskowola, ale miejscowość Stara Wieś, akt nr 200, co ciekawe chrzestnym jest Antoni Domański (czyżby brat Łucji):

http://szukajwarchiwach.pl/35/1846/0/2.4/62/skan/full/TDq-ZPkV34DdrvisxIldFA

.

Tak, to nasza Łucja, właśnie znaleźliśmy jej ślub, Syrock, parafia Firlej, rok 1836, akt nr 20:

http://szukajwarchiwach.pl/35/1857/0/2.4/34/skan/full/dj_F3eF6JFDmw4q8LfIBNA

.

Ciekawa sprawa z tą Łucją, odnalazłam dwa 20-wieczne akty zgonu jej synów (tylko genealog może się ze zgonów cieszyć), w 1930 r. umiera w Puławach Stanisław Perczyński, lekarz, a w 1908 r. umiera we Włostowicach Władysław Perczyński (lat 62).

Ładny prezent na imieniny! Cała Lubelszczyzna się nam kłania: Bychawa, Końskowola, Stara Wieś, Lubartów, Syrock, Puławy, Włostowice, kto da więcej?

Córka Teofila umiera niezamężna w wieku 85 lat w Lublinie, rok 1925, akt nr 66: 

https://familysearch.org/ark:/61903/3:1:9396-WKXW-9?mode=g&i=82&cc=1867931

Był jeszcze syn Józef, skoro jako syn Konstantego Perczyńskiego i Łucji z domu Domańskiej umiera w 1935 r. w Chełmie, akt nr 35: 

https://familysearch.org/ark:/61903/3:1:9396-7133-64?mo

Czyli jeszcze Lublin i Chełm. 

.

Na urodziny/imieniny Łucji dużo jej potomstwa udało się odnaleźć, prezent dla mnie (na imieniny) ale i dla tej Łucji, która była jakaś daleką bardzo ciotką. Czy daleką bardzo? Właśnie! Antoni Domański miał prawdopodobnie tylko jedno dziecko, Ludwika Rocha, czyli Ludwik Roch nie miał rodzeństwa, miał tylko kuzynów, a z takiej perspektywy rodzina Łucji Perczyńskiej z domu Domańskiej jest już bliższa.

.

.

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Aleksander Kowalski

niedziela, 27 listopada 2016 16:29

 

Wśród dawnych zdjęć zachowała się fotografia Aleksandra Kowalskiego, który osobiście zadedykował ją pradziadkowi Tadeuszowi Domańskiemu. Pojawia się on także we wspomnieniach Babci, jako ktoś kto przyjeżdżał do Trzydnika na Lubelszczyźnie na wakacje, tuż przed I wojną światową zapewne (wtedy Babcia mogła się z nim zetknąć). Kim był Aleksander Kowalski długo pozostawało niewiadomą. Rąbka tajemnicy uchylił najpierw kuzyn Kajetan Sawicki (Anna z domu Sawicka to babka Tadeusza Domańskiego). Otóż nazwisko Kowalski pojawia się jako nazwisko męża jednej z sióstr Anny, tak jak ona wyszła za mąż za Antoniego Domańskiego, tak jej siostra (z innej matki) wyszła za mąż za Daniela Kowalskiego. To był już i jest jakiś trop, jedyny jaki mamy, ale dość prawdopodobny, że Aleksander Kowalski ze zdjęcia ma coś wspólnego z rodziną Daniela Kowalskiego. Trochę to, jak zwykle w genealogii, skomplikowane, kto z kim i kiedy, ale najciekawsze jest samo zdjęcie, człowieka z czasem zidentyfikujemy, jakoś osadzimy w drzewie, ale ten mundur jest dużą zagadką, a jednocześnie wskazówką gdzie Aleksandra szukać. Trochę poszperaliśmy w zasobach, które już są dostępne w internecie, m.in. w wykazie oficerów armii carskiej z 1909 r. - Aleksander Kowalski, sztab-kapitan, Kaukaska rezerwowa artyleryjska brygada m. Władykaukaz. Za wiele nam to nie mówi, ale z czasem i to rozgryziemy.

A oto i zdjęcie, przepiękne, wklejam takie duże, żeby było widać te ordery:

 

Mamy go! Aleksander Kowalski urodził się w 1843 r. w parafii Kiełczewice, w Strzyżowicach i był rzeczywiście synem Daniela Kowalskiego, ale ... nie siostry Anny z Sawickich, która to siostra była żoną Daniela, tylko już kolejnej jego żony, Tekli z Grodzińskich. Rodzi się 15 lutego o godzinie 11-ej w nocy, akt nr 12.

http://szukajwarchiwach.pl/35/1838/0/2.4/33/skan/full/BmI6c_3tRbCt4vKfa38kYw

__

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Niagryn

czwartek, 08 września 2016 11:42

 

Niagryn to wieś na Ukrainie, obecnie Pidliski, na płd. od Doliny, miasta. 15 lipca 1844 r. umiera tam 60-letni Franciszek Wierzycki, tylko tyle o nim wiemy. Skąd wziął się w tamtych okolicach nie wiadomo, ale być może jest jakaś łączność z Wierzyckimi/Wirzyckimi ze Stanisławowa, których namierzyliśmy w I poł. XVIII w. w Stanisławie właśnie. Minęło 100 lat, a Niagryn to rzut beretem od Stanisławowa, beretem ale przez góry, a raczej kilka dolin rzecznych.

Link do aktu zgonu Franciszka, dzięki pomocy Geneteki znajdujemy go na stronie AGAD (Archiwum Akt Dawnych w Warszawie):

http://agadd.home.net.pl/metrykalia/301/sygn.%20295/pages/PL_1_301_295_0018.htm

Dom nr 3, Niagryn. Nazwisko napisane jest bardzo wyraźnie, żadnych wątpliwości być nie może. Kilka dni wcześniej umiera tam inny 60-latek, Jan Kawka, też "operarius", w domu nr 4. Pewnie jest jakiś związek.

.

O miejscowości możemy poczytać w Słowniku Geograficznym, hasło "Lolin i Niagryn":

http://dir.icm.edu.pl/pl/Slownik_geograficzny/Tom_V/364

To dane z blisko pół wieku późniejszego okresu, być może w 1844 r. był tylko Niagryn (?)."Obszar przez te wsie zajęty ciągnie się pasem 3 do 9 km szerokim, aż do granicy węgierskiej", oddalonej od płn. krawędzi wsi o 32 km w linii prostej".

Wygląda to wszystko bardzo ciekawie, nie powiem, wieś tak długa i szeroka to imponujące. Wiele górskich szczytów i kilka dolin rzecznych, ciekawe gdzie był w owym czasie dom nr 3. Słownik Geograficzny opisuje, że Lolin był w części płn., a Niagryn w części płd. Ciekawy tekst o tej okolicy, to relacja z wyprawy przedsięwziętej w 2009 r., szlakiem gen. Sosnkowskiego, jest tam wiele o Niagryniu, wsi i wierzchołku góry o tej samej nazwie, warto przeczytać:

http://www.polska1918-89.pl/pdf/szlakiem-generala-sosnkowskiego,3562.pdf

W połowie XIX w. na pewno był to absolutny "koniec świata", co robił tam Franciszek Wierzycki?

.

Zapewne przeglądając akty metrykalne miejscowości w szerokich okolicach Stanisławowa można by spotkać jeszcze różnych Wierzyckich, ale czy są to "nasi"? Mało na to wskazuje. Sama nie wiem, z jednej strony jakaś łączność z Wierzyckimi/Wirzyckimi ze Stanisławowa (żołnierz twierdzy?) wydaje się dość prawdopodobna, to żołnierskie rzemiosło, legenda o Ormiance w rodzie (a Ormianie to okolice Stanisławowa właśnie). Z drugiej strony jednak żadna nitka nie została uchwycona, ale przecież nie przejrzałam ksiąg dostępnych z AGAD, dolina po dolinie, a tam mógłby być jakiś trop. No i czas chyba przypomnieć sobie swój pobyt w tych okolicach, dawno, bardzo dawno temu, odkurzyć slajdy z końca lat 80-tych XX w., a nuż trafi się jakaś podpowiedź.

___________________


Teksty na blogu o Wierzyckich/Wirzyckich ze Stanisławowa (niektóre):

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,351233869,title,Ormianski-slad,index.html

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,347036792,title,Jozef-Wirzycki-w-Stanislawowie-raz-jeszcze,index.html

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,345637417,title,Wirzycki,index.html

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Krupe, Marianna

sobota, 03 września 2016 17:48


Krupe to miejscowość położona na płn.-wsch. od Krasnegostawu, Lubelszczyzna. Znana ponieważ są tam malownicze ruiny bastionowego zamku, który teraz ma nadzieję na rewitalizację, to znaczy stara się o fundusze unijne na ten cel. Przyglądam się tym projektom, ale z innego powodu, nawet trudno nazwać go genealogicznym, chyba, że taka genealogia "po nazwisku". 23 października 1813 r. umiera w Krupem, parafia Krasnystaw, 50-letnia wdowa Marianna Wierzycka. Czy na pewno tak brzmi to nazwisko głowy nie dam, w końcu to tylko rękopis.. Akt zgonu Marianny jest wstrząsający, ale tylko na pierwszy rzut oka. Chowają ją "przyjaciele", u których mieszkała jako "komornica" i akt zgonu podaje, że była. .. żebraczką. Na pierwszy rzut oka wstrząsające, ale już kiedy bliżej przyjrzymy się realiom epoki, może to wyglądać nieco inaczej. Może, ale nie musi. 

Troszeczkę jakby wskazuje, że owa Marianna mogła być matką Pawła Wierzyckiego, szwoleżera Napoleona, o którym na tym blogu już kilkakrotnie pisaliśmy. Co na to wskazuje? Data jej śmierci, Paweł szwoleżer powraca z wojny dopiero w 1815 r., jeżeli matka wcześniej została wdową, a syna nie było, mógł być kłopot. A także te lubelskie okolice. Kiedy Paweł wraca z wojny, domyślamy się, że jest Pawłem Wierzyckim, który jako weteran mieszkał w różnych miejscach na Lubelszczyźnie, tutaj się ożenił, tutaj rodziły mu się dzieci. Oczywiście głowy nie dam, że Paweł Wierzycki, szwoleżer (który miał matkę Mariannę) i Paweł - weteran, to na pewno ta sama osoba. A tym bardziej nie dam głowy, że ów Paweł mógł być ojcem Wincentego Wierzyckiego, prapradziadka. To nawet wydaje się mało prawdopodobne, może być to tylko zbieżność imienia i nazwiska, ale też nie można tego wykluczyć. Tym bardziej interesuje nas Marianna, zresztą interesuje kimkolwiek by nie była, w końcu nosiła to nazwisko.

________

Akt nr 337, zgon Marianny:

http://szukajwarchiwach.pl/35/1849/0/1/31/str/1/2/15#tabSkany

Tutaj natomiast przykładowo metryka z 1837 r. z parafii Łabunie, gdzie przychodzi na świat Katarzyna, córka Pawła Wierzyckiego weterena, akt nr 188:

http://szukajwarchiwach.pl/35/1863/0/2.1/50/skan/full/hOz-0HoRw7qdtMLO7J5VwQ

A także przypomnimy kilka tekstów na blogu, o Pawle Wierzyckim, który wydaje się całkiem możliwym jej synem, chociaż nie wiemy czy to "nasz" Paweł Wierzycki. Innego Pawła Wierzyckiego do tej pory nie mamy, a mający 52 lata w 1837 r. Paweł wydaje się nam coraz bardziej prawdopodobny.

Podaję chronologicznie kilka tekstów na tym blogu, które mówią o Pawle. Najpierw namierzyliśmy Michalinę Wierzycką, jego córkę, jako córkę .. Michała, potem już jednak pojawia się imię Paweł, aż wreszcie dane o Pawle, szwoleżerze Napoleona (data urodzenia Pawła się nie zgadza, ale się nie poddajemy):

 

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,330481502,title,Pawel,index.html

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,339588850,title,Pawel-szwolezer,index.html

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,351920524,title,Na-tropie-Pawla-Wierzyckiego,index.html

.

Zaczęliśmy, że Krupe to takie ładne miejsce, ano właśnie, rycina z widokiem zamku w Krupem. Zamek zniszczony przez Szwedów w XVII w. niszczał w kolejnych wiekach, a teraz ma szanse się odrodzić. Jak trafiła tam Marianna Wierzycka? Kim była? Matką Pawła Wierzyckiego, szwoleżera? Mogła być prababką, chociażby w linii bocznej, naszego Wincentego? Czy Wincenty już na zawsze zostanie bez rodziny, bez przodków.

 

 Krupe, zamek.jpg

____http://zamki.res.pl/krupe.htm_____

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kruszyny Szlacheckie

wtorek, 16 sierpnia 2016 18:20

 

Trafiłam dzisiaj na panoramio z mnóstwem zdjęć Kruszyn Szlacheckich autorstwa pana Kazimierza Mendlika. Czapki z głów! Oto jedno z nich, pozostałości dworu, w którym autor zdjęć mieszkał na początku lat 60-tych:

 http://www.panoramio.com/photo/56269919

 

Byłam w Kruszynach Szlacheckich, ale dawno już, w 2009 r., minęło 7 lat. Nie wiem z jakiego okresu są zdjęcia pana Mendlika, ale wydają mi się już późniejsze. Ach szkoda, że nie można być w tych wszystkich miejscach znanych z pobytu przodków częściej, ale tych miejsc jest bardzo dużo i coraz więcej, Nie można wycieczek genealogicznych za często powtarzać, trzeba szukać nowych tropów. Ja przynajmniej tak robię, wciąż głębiej i dalej, do przodu, czyli w tym przypadku wstecz. Ale do Kruszyn Szlacheckich powrócę na pewno, jest tam przepięknie i nie każdy trop został dobrze zbadany. Ziemia Michałowska, Pojezierze Brodnickie.

W 2009 r. wycieczkę do Kruszyn Szlacheckich opisałam na blogu "Moja pasja genealogiczna. Kruszyny, Szlacheckie, Anielewo":

http://lakewierzycki5.bloog.pl/

Mieszkali tam moi Umińscy, a konkretnie urodziła się w 1864 r. prababcia Maria Rościszewska (potem Wierzycka) i w 1842 r. jej matka Aniela Umińska (zamężna Rościszewska). Kruszyny Szlacheckie i Anielewo skrywają wiele zagadek, z których niektóre tylko zostały rozwiązane do 2016 r. Czyli miejsce dalej czeka na swojego genealogicznego odkrywcę.

Skąd wzięli się tam moi Umińscy? Zamieszkał tam dziadek Anieli - Antoni Umiński z żoną Pauliną, prawodopodobnie Kruszyny Szlacheckie były wianem żony Antoniego. Mieszkał tam (w Anielewie) syn Antoniego - Erazm Umiński z żoną Marianną Kiełczewską, ich najstarszą córką była Aniela, ale potem jeszcze kilkoro dzieci się urodziło, w tym młodszy od Anieli o 11 lat Bolesław Ludwik. Po napisaniu bloga w 2009 r. udało się skontaktować z potomkinią Bolesława Ludwika, mieszkającą w Warszawie - Zofią. A potomkowie innych dzieci? Pierwszym synem Anieli Umińskiej Rościszewskiej był Erazm Rościszewski. To dzięki niemu w ogóle trafiliśmy do Anielewa. Erazm był lekarzem i znalazł się w słowniku lekarzy polskich XIX w., niestety miejsce urodzenia nie było podane jako Anielewo, tylko Aniołowo. Żaden błąd, inne tłumaczenie nazwy z języka niemieckiego przecież. Ale co się naszukaliśmy w Aniołowie to nasze. Gdyby nie ślad o urodzeniu Erazma w tym słowniku nigdy byśmy do Kruszyn Szlacheckich nie trafili? A może jednak? Kuzyn mojego Ojca - Antek pamiętał nazwę Kruszyny przecież. Tylko nie jedne Kruszyny są na świecie, oczywiście w innych Kruszynach, a jakże, byłam, bez genealogicznego skutku. Mam z tamtych Kruszyn takie "głupie" zdjęcie, to znaczy moja mina jest nietęga i właściwie mina pokazuje, że nie trafiłam wówczas do właściwych Kruszyn. Cóż, urok poszukiwań genealogicznych.

Żadnych żyjących do dzisiaj potomków Erazma Rościszewskiego urodzonego w 1863 r. w Anielewie nie udało się do dzisiaj odszukać. Czy Aniela jest od Anielewa czy odwrotnie? I wiele innych pytań, które szybciej będą się mnożyć w nieskończoność niż będziemy znajdywać na nie odpowiedzi. Im głębiej w las, tym więcej drzew, im głębiej w genealogię dokładnie tak samo. Ale super, o to przecież chodzi. Kolejnym drzewem odkrytym w Kruszynach Szlacheckich tak naprawdę było drzewo Mellin, ale w 2009 r. jeszcze o tym nie wiedziałam. Temat niezgłębiony do dzisiaj, wciąż czeka na swojego odkrywcę.

.

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Skarbnik kaliski

niedziela, 07 sierpnia 2016 11:30

 

Kim był skarbnik kaliski? Skąd taki tytuł przy obu Janach Kiełczewskich? Tym, którym był naszym przodkiem, jako ojciec Rocha, dziadek Gabriela, pradziadek Ignacego i prapradziadek Marianny Kiełczewskiej (która wyszła za Erazma Umińskiego i była matką Anieli, babką Marianny i prababką dziadka Stanisława).  Tak pisze w "Herbarzu" Niesiecki o Janie Zygmuncie Kiełczewskim,

strona 78 tego "Herbarza", link:

https://books.google.pl/books id=WwNhAAAAcAAJ&pg=PA78&dq=jan+kie%C5%82czewski&hl=pl&sa=X&redir_esc=y#v=onepage&q=jan%20kie%C5%82czewski&f=false

.

Tytuł "skarbnika kaliskiego" pojawia się przede wszystkim przy Janie Kiełczewskim, który w 1633 r. otrzymuje pensję dożywotnią od Władysława IV Wazy, za "zasługi na sejmach". To bardziej pewna informacja, bo na podstawie "Metryki Koronnej", czyli oryginalnych dokumentów z epoki. Niesiecki, jako żyjący później, jest mniej wiarygodny, ale skoro umieszcza przy Janie Zygmuncie Kiełczewskim taki tytuł., to czyni to na jakiejś podstawie, jakiej jeszcze nie wiem. Są książki, są opracowania, są dokumenty (chociaż wiele ich przepadło np. w Powstaniu Warszawskim), na pewno uda się tę zagadkę rozwikłać. 

Poważną poszlaką, że obaj panowie mogli być spokrewnieni jest zwyczaj panujący w owym czasie, dziedziczenia takich tytułów, zwłaszcza, że były one tylko honorowe. To znaczy przechodziły one z ojca na syna, czasami nawet na wnuka, tak twierdzą historycy. W Polsce nie było tytułów arystokratycznych i takie tytuły honorowe w pewnym sensie to zastępowały, wprowadzały jakąś hierarchię wśród szlachty (pomimo demokracji szlacheckiej). 

Inną poszlaką jest na pewno kariera potomków Jana Zygmunta Kiełczewskiego, związana z dworem królewskim (vide Niesiecki).

.

Ale co robił ów skarbnik kaliski, czym zasłużył się "na sejmach"? Raczej nie zbierał opłat i podatków, a może zbierał? Ale wtedy nie byłby to tytuł honorowy, tylko funkcja. A takiej funkcji jak "skarbnik" wśród tytułów szlacheckich nie było, ani funkcyjnych, ani tytularnych, honorowych. To właśnie za czasów Zygmunta III Wazy uporządkowano sprawę tytułów szlacheckich, w konstytucji z 1611 r., nie uświadczy w niej tytułu "skarbnika", żywy dowód, że takiego tytułu wówczas nie było. Ale .. mógł powstać później, już za chwilę później. Mówi się trochę o tym, że tytuł skarbnika się odrodził (był taki tytuł w średniowieczu). Ciekawe zagadnienie, ciekawa sprawa, będziemy tropić "skarbnika kaliskiego" aż do skutku. W końcu "zaczepienie" genealogii w czasach Zygmunta III Wazy, to duża gratka, nasz przodek bywał w Warszawie, kiedy tylko stała się stolicą... No i szansa na przyjrzenie się Kiełczewskim, przyszedł czas na Ignacego, Gabriela, Rocha, Jana Zygmunta, a może nawet na Jana z czasów Zygmunta III Wazy. Co by nie mówić, to prawdziwie "arystokratyczna" nitka. Może dlatego w dokumentach odnalezionych po Ewelinie Kiełczewskiej w Kanadzie (kuzynce Marianny Kiełczewskiej) jest mowa, że była .. hrabiną. Czegoś takiego w Polsce oczywiście nie było, nie było arystokracji, ale tytuł szlachecki w rodzinie mógł pełnić podobną rolę. Ciekawe... 

Historycy zwracają uwagę na kariery średniej szlachty wielkopolskiej (wymieniając tam Kiełczewskich), która długo, najdłużej w historii naszego kraju, żywo interesowała się sprawami państwowymi, czyli np. współpracą z królem, w czasach kiedy średnia szlachta z innych regionów stawała się powoli klientelą magnaterii. Też ciekawy rys w jakich procesach historycznych mogli brać udział przodkowie. 

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jan Kiełczewski

niedziela, 07 sierpnia 2016 9:43

 

Mamy kolejnego "głębokiego" przodka - Jan Kiełczewski. Był 4xpradziadkiem Marianny Kiełczewskiej, zamężnej Umińskiej, która była matką Anieli i babką mojej prababki Marianny. Baaardzo głęboko, te wszystkie "pra", nic dziwnego, Jan żył w XVII i XVIII w. "Wyskoczył" dość niespodziewanie, nawet nie sięgałam tak głęboko, wiedziałam, że ojcem Marianny był Ignacy, dziadkiem Gabriel, a pradziadkiem Roch i chyba nawet wiedziałam o Janie (są wszyscy, Jan, Roch, Gabriel i Ignacy w herbarzu), ale to było za głęboko, żeby się Janem zajmować. A poza tym taka szlachecka nitka zawsze może liczyć na zainteresowanie, także historyków, nie zrobię ja, zrobią inni, o ile już nie zrobili.

Aż tu nagle pojawiła się informacja, że w Kanadzie znaleziono papiery (zdjęcia) po Ewelinie Kiełczewskiej. Szybko udało się dopasować tutaj Mariannę i okazało się, że były kuzynkami, ich pradziadkowie byli braćmi, a wspólnym przodkiem jest Jan. W tym momencie Jan Kiełczewski zrobił się zdecydowanie bardziej bliższy. A więc jest, Jan Kiełczewski, skarbnik kaliski. Jan był moim 7x pradziadkiem! O linii od Jana Kiełczewskiego wspomina m.in. herbarz Niesieckiego, czyli archiwalne informacje, niestety nie są znani autorom herbarzy przodkowie Jana. O i tutaj już zapaliło się światełko dla mnie, historycy odpuścili temat, chętnie się nim zajmę. 

.

Czy możemy sięgnąć jeszcze dalej w głąb? Chyba możemy. 

Oto wypis z opracowania "Metryki Koronnej" za Władysława IV Wazy, jest tam ślad po Janie Kiełczewskim, ale oczywiście nie 7-pradziadku, bo Jan Kiełczewski wymieniony w "Metryce" żył w I poł.. XVII w. Ten starszy Jan również był skarbnikiem kaliskim, a raczej on na pewno był skarbnikiem kaliskim, jest wymieniony w historycznym dokumencie z epoki:

"Nr 18 Kraków, 11 lutego 1633 k. 14 – 14 v. Król nadaje Janowi Kiełczewskiemu, skarbnikowi kaliskiemu, pensję dożywotnią w wysokości pięciuset złotych polskich z cła wodnego włocławskiego. Ma być wypłacana co roku na święto Narodzenia św. Jana Chrzciciela, 24 czerwca. Kiełczewski zasłużył się za panowania Zygmunta III Wazy, zwłaszcza na sejmach. Dochód ten przeznaczony był niegdyś na potrzeby królewskiego stołu. Dokument podpisany przez Władysława IV i Łukasza Zdrojewskiego (pisarza kancelarii koronnej). Jęz. łac."

Tak, Jan był wysokim urzędnikiem w I RP i to w jej najlepszych czasach. Skoro zasłużył się na sejmach, to będzie można to jakoś wyłapać, czyli czeka mnie kolejna genealogiczna "jazda", panowanie Zygmunta III Wazy. Mimo, że brak pewności czy Jan doceniony przez Władysława IV Wazę mógł być przodkiem, mamy tylko poszlakę (skarbnik kaliski), to historia wydaje się ciekawa.

.

____

Opracowanie Metryki Koronnej za czasów Władysława IV Wazy, autor Wojciech Krawczyk., publikacja z 2015 r.:

http://www.agad.gov.pl/inwentarze/MK180r.pdf

.

Dodam tylko, że takie opracowania są niezbędne, łacina urzędnicza z tamtych czasów, to wyzwanie duże, ciekawe ale duże, dla genealogów-amatorów chyba za wielkie. Oryginalny wpis oczywiście odszukam. Kim był skarbnik?

.

Dzięki pomocy genealogów-historyków (Adam Pszczółkowski, dzięki!), udało się ów wpis namierzyć, jest dostępny via interne. Wpis jest długi, na 2 stronach, jest co czytać:

http://pther.eu/MK/180/PL_1_4_1-180_0034.html

http://pther.eu/MK/180/PL_1_4_1-180_0035.html

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Michał Rościszewski pseudonim "Miś"

poniedziałek, 01 sierpnia 2016 19:38

 

Michał Rościszewski zginął w Powstaniu Warszawskim, w szeroko pojętej rodzinie to jedyna ofiara zrywu powstańczego w stolicy, mieszkał w Warszawie. Jego ojciec zginął rok wcześniej, matka zmarła jeszcze przed wojną, czyli chłopiec był sierotą. Michał miał pseudonim "Miś", zginął w wieku 14 lat. Wszystko co o nim wiem pochodzi z bazy ofiar Powstania Warszawskiego:

http://www.1944.pl/powstancze-biogramy/michal-rothenburg-rosciszewski,38044.html

 

Poza tym nie wiem o Michale nic, ale czy można dużo wiedzieć o 14-letnim chłopcu? Był synem Witolda, działacza Polski Podziemnej, urodził się 12 maja 1930 r. A Witold to syn Karola, brata mojej prababci. Baza "powstańcze biogramy" opisuje dość dokładnie ostatnie kilkanaście dni życia chłopca. Michał  miejsce koncentracji przed godziną "W" ma określone jako - Cmentarz Ewangelicki. Dalej wiemy, że przyporządkowanie do oddziału to: Armia Krajowa - zgrupowanie "Radosław" - batalion "Pięść" - 2. kompania - pluton policyjny "Pionka", od 6.08.1944 r. batalion "Czata 49". Szlak bojowy to: Wola - Stare Miasto. Ciężko ranny w głowę i w brzuch już po kilku dniach Powstania, 8 sierpnia 1944 r. na Cmentarzu Ewangelickim, został następnie ewakuowany na Stare Miasto. Zmarł w wyniku odniesionych ran w Centralnym Szpitalu Powstańczym nr 1 przy ul. Długiej 7. Stało się to 19 sierpnia 1944 r., żył niewiele ponad 14 lat.

Stopień Michała to - "strzelec z cenzusem - starszy strzelec". Skąd ta kreska? Awansowany do stopnia starszego strzelca przez Dowódcę Grupy "Północ" płk. "Wachnowskiego" (Karol Ziemski) rozkazem nr 9 z 19 sierpnia 1944 r. o treści "Za zasługi bojowe mianuję: z dniem 10 VIII 44 następujących żołnierzy Grupy "Północ"... Czyli o ostatnich kilkunastu dniach z życia Michała wiemy tak naprawdę całkiem dużo. Rocznik 1930, mógł żyć do dzisiaj, zostało tylko zdjęcie..

.

  

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Brzeźno koło Lipna

środa, 20 lipca 2016 14:05

 

Tym razem wędrujemy do Brzeźna koło Lipna, Ziemia Dobrzyńska, niedaleko Nieszawa po drugiej stronie Wisły. Pojawiła się w mediach informacja, że stary kościółek, "rodzinny" było nie było, wędruje do skansenu w Kłóbce. To najlepszy los jaki może spotkać drewniany zabytek, powędrować do skansenu, czyli w sumie się cieszę. Ja kościółek w Brzeźnie w naturalnym otoczeniu widziałam (chociaż tylko 2 razy) i w pamięci zostanie mi na zawsze, link do bloga (opisany w drugiej części tekstu):

 http://lakewierzycki16.bloog.pl/

.

To rodzinne dzieje Rościszewskich, czyli prababci Marii, żony Hipolita Wierzyckiego, matki Stanisława Wierzyckiego (czyli mojego dziadka) i babci mojego Ojca. Rodzinne dzieje Rościszewskich, ale bardzo głęboko również dla prababci Marii, jej dziadek Marceli Rościszewskich został spłacony przez braci i z Brzeźna wyjechał w świat (czyli pracować do Płocka). Ale ponieważ kościółek jest stary, XVIII-wieczny i stał pierwotnie przy dworze Rościszewskich, to jest to wspólne dziedzictwo i dla prababci, chociaż nie wiem czy była kiedykolwiek w Brzeźnie, może z Ojcem odwiedziła rodzinę?

Kościółek jest maleńki, skromny ale śliczny, skansen to dla niego świetna sprawa, może to wydarzenie, przenosiny do skansenu, pobudzi do działania różnych rozrzuconych po świecie Rościszewskich, potomków tych, którzy żyli tam w XVIII w. Pobudzi żeby zgłębić ich dzieje, ta uwaga także mnie oczywiście dotyczy, Rościszewscy nie są zanadto "zgłębieni" również w moim wykonaniu, wizyta w archiwach we Włocławku pozostaje wciąż w sferze planów.

.

To link do artykułu w bydgoskiej gazecie na temat przenosin kościoła z Brzeźna do Kłóbki:

http://bydgoszcz.tvp.pl/26195255/stary-kosciol-zyska-nowe-zycie-przeniosa-go

.

Ciekawe, że po przenosinach do skansenu mają być wyeksponowane jego oryginalne cechy, które przy przenosinach na początku XX w. w obecne miejsce w Brzeźnie uległy zatarciu, czyli będzie bardziej "historyczny", bliższy temu, który widzieli moi przodkowie (na pewno będzie mniejszy, tylko główna bryła).

.

zdjęcie z bloga, kościółek na wysokim brzegu rzeki Mień:


.

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Przyłęk zdobyty!

piątek, 15 lipca 2016 18:17

 

Przyłęk zdobyty, ale to dopiero 1-sze wejście, z czasem muszą być następne, ten cel trzeba podchodzić z wszystkich stron. Mowa o Przyłęku w parafii Ostrowy Tuszowskie, pomiędzy Mielcem i Kolbuszową. Oraz o księgach metrykalnych z lat 1800-1870, chrzty, śluby, zgony, mikrofilmy Mormonów, zamówiłam, przejrzałam, zrobiłam mnóstwo notatek i trochę zdjęć. To tam gdzie urodził się dziadek Marcin Stec, w 1900 r. Oczywiście jego, ani jego licznego rodzeństwa nie znalazłam, nie ten okres. Ale wcześniej udało się sięgnąć i odszukać całkiem sporo informacji. O ojcu dziadka, czyli pradziadku również Marcinie, ur. 18.10.1856 r. O dziadku dziadka, czyli prapradziadku Józefie, ur. 17.03.1809 r.  44 i 47 lat różnicy między kolejnymi pokoleniami, dużo. 3x pradziadek Jan Stec urodził się poza zasięgiem ksiąg metrykalnych, gdzieś około 1779 r. czyli tutaj różnica jest 30 lat, tyle ile żył ów 3x pradziadek, Józef był najmłodszym jego dzieckiem, tak mówią księgi.

Przyłęk zdobyty, mamy także żony naszych Steców, Wiktorię Dudek (żonę Jana), Franciszkę Winiarz (żonę Józefa) i Weronikę Rusin (żonę Marcina). Co ciekawe mamy również prawdopodobnych rodziców Wiktorii, bardzo ciekawa zdobycz, bo tutaj cofniemy się jeszcze wiele lat wstecz. W 1810 r. umiera prawdopodobny ojciec Wiktorii - Michał, w wieku 60 lat, a w roku 1847 umiera wdowa po Michale, Marianna Dudek, księgi podają jej wiek na 100 lat! Ile dokładnie miała lat nie wiedział zapewne nikt, ale musiała mieć dużo, skoro zmarła 37 lat po swoim mężu, który wcale nie był już młody. Marianna raczej na pewno nie była 100-latką, wynika to trochę z innych metryk, ale cóż. Jej prawdopodobna (?) teściowa, też Marianna Dudkowa, umiera w 1806 r. w wieku 80 lat. Trochę imion, nazwisk, dat, dużo trzeba się domyślać. 

.

Nie kwestionowanym dorobkiem tego "przeczesywania" jest pokaźna armia możliwych do namierzenia krewnych. Lekko licząc, z połową mieszkańców dwóch powiatów możemy być dość płytko połączeni (do odszukania w metrykach). Ludzie o tych nazwiskach i nazwiskach tych, którzy weszli do rodziny, wciąż tam żyją, mieszkają. I z dużą częścią mieszkańców Buffalo w stanie Nowy Jork, bo sporo mieszkańców Przyłęka, jak sądzę, emigrowało do USA razem z rodzeństwem dziadka. Krewnych możemy zacząć liczyć już od rodziców Wiktorii Dudek - Michała i Marianny. Ona i jej siostra Konstancja miały bardzo dużo dzieci i wiele z tych dzieci przeżyło dzieciństwo, dorosło, założyło swoje rodziny, itd. Po Wiktorii będą więc niektórzy Stece, ale i Kubiki (nazwisko jej drugiego męża Tomasza), a po córkach np. potomkowie Stefana Roga i Macieja Zassowskiego. Po jej siostrze Konstancji będą potomkowie Łukasza Salomona (nazwisko jej męża), a po córkach np. potomkowie Jakuba Mokrzyckiego, Tomasza Pogody czy Andrzeja Nawalany. Może to i dobrze, że sięgnęliśmy od razu tak głęboko i mamy ich wszystkich "od spodu".

.


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: Przyłęk

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jan Stec, Przyłęk, parafia Ostrowy Tuszowskie

sobota, 09 lipca 2016 9:49

 

Dzięki czterem mikrofilmom z parafii Ostrowy Tuszowskie (koło Kolbuszowej), urodzenia, śluby, zgony, mamy najstarszego przodka - Jana Steca. Ale akcja jest krótka, metryki zaczynają się w 1800 r.i już w tym roku łapiemy Jana jako chrzestnego niejakiej Katarzyny (9.11.). W 1802 r. (13.10.) w domu nr 46 w Przyłęku rodzi się Jadwiga, córka Jana Steca i Wiktorii Dudek (mamy tym samym 3x prababcię Wiktorię). Mijają niespełna 3 lata i w 1805 r.(4.10.) Janowi i Wiktorii Stecom, w domu nr 24, rodzi się syn Franciszek. ale to jeszcze nie jest nasz 2xpradziadek, to jego starszy brat. Józef Stec urodzi się 3,5 roku później, 17.03.1809 r., dom nr 39, Przyłęk. Co prawda metryka chrztu czyni matką Józefa Konstancję (nie Wiktorię), ale chyba ksiądz się pomylił (Konstancja Dudek była już żoną Łukasza Salomona, od 18 maja 1807 r.). A jak się nie pomylił, to nie wiem, w każdym razie potem przy Józefie jako jego matka już zawsze pojawia się Wiktoria.

I tyle z księgi chrztów.

Teraz musimy niestety przejść do księgi zgonów. Chronologicznie najpierw w 1803 r. w domu nr 46 w Przyłęku umiera Jadwiga, córka Jana Steca (1.07.). W 1804 r. w domu nr 24 umiera Magdalena (12.08.), córka Jana Steca. A 27.03.1809 r., czyli niespełna 10 dni po narodzinach 2xpradziadka Józefa, umiera Jan Stec, liczący lat niespełna 30. Jeszcze mamy nadzieję, że to jakiś inny Jan, nie "nasz". No ale niestety, kiedy przechodzimy do księgi małżeństw, sprawa chyba jednak jednoznacznie się wyjaśnia. 25.11.1810 r. Tomasz Kubik lat 26 żeni się z Wiktorią Stecką, 24 letnią. Czyli 3x prababcia Wiktoria jest potem Kubik. 

.

I w ten sposób po raz kolejny w mojej genealogii pojawia się nazwisko Kubik. Drugi mąż 3x prababci Wiktorii oraz pierwsza żona jej syna z Janem Stecem - 2x pradziadka Józefa. W 1830 r. bowiem Józef Stec żeni się z Jadwigą Kubik. My będziemy dopiero po jego drugiej żonie - Franciszce Winiarz (2x prababci). 

Sprawa z Kubikami jest bardzo ciekawa. Już się "chwaliłam", że mam kuzynkę, "wspólniczkę" od Steców (już pradziadek Marcin jest wspólny), wnuczkę siostry mojego dziadka, która wyemigrowała do USA. Otóż kuzynka niedawno wspominała, że jej babcia utrzymywała tam za oceanem kontakty z pewną Kubik, którą traktowała jak .. kuzynkę. Wyczuliło mnie to na nazwisko i przy kolejnym przeglądaniu mikrofilmów z parafii Ostrowy Tuszowskie zwróciłam na nie większą uwagę. Ale jak widać nie dość dużą, bo jednak dzieci 3x prababci Wiktorii, z Tomaszem Kubikiem nie wyłapałam. A przecież są to kuzyni.

.

A Jan Stec? No cóż, mamy najstarszego znanego nam przodka w tej linii, żyjącego na przełomie XVIII i XIX w., urodzonego gdzieś w roku 1779, czyli tutaj w Galicji już pod zaborem austriackim. Czy coś jeszcze, głębszego o Stecach uda się ustalić? Jak im było w I RP?

.

1809 r., 27 marca, wpis w księdze zgonów, trzeci od góry Jan Stec, link:

http://pu.i.wp.pl/bloog/93646439/47046583/P1170741_3h_big.jpg

.


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: Stec, Kubik

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rzochów w XVI w.

poniedziałek, 02 maja 2016 15:36

 

Szczegółową mapę Polski w XVI w. odtwarzają współcześnie historycy na podstawie starych dokumentów tworząc "Atlas Historyczny Polski". Rzochów jako Żochów jest tam oczywiście odnotowany. Figuruje jako własność szlachecka (żółty kolor) i ośrodek parafii katolickiej (krzyż). Oto ich dzieło, w skali 1:250.000, tutaj fragment arkuszy nr 42 i 43:

 P1150702.JPG

.

I co my tutaj widzimy? Widzimy Żochów, a na płn. od Żochowa - Rżyska. Czyli były już w XVI w., taka osada, natomiast kolor wypełnienia kółka, pomarańczowy, wskazuje, że były własnością miejską. Rzochowa? Chyba tak. Na 100% jeszcze nie wiemy, ale jakie inne miasto jest blisko? Miasta są na mapie zaznaczone drukowanymi literami, tak w zasięgu tego fragmentu mapy tylko: Mielec (ośrodek dekanatu), Żochów i Przecław. Pomiędzy Żochowem i Mielcem widzimy zaznaczoną granicę, kilka różnych granic. Oczywiście granica parafii (różowe kropeczki), jest to również granica powiatu, dla Żochowa powiatem było wtedy Pilzno (duże miasto w górę doliny Wisłoki).

Mapa Polski w XVI w. nie uwzględnia ówczesnych warunków przyrodniczych, lasy są zaznaczone nie tak jak faktycznie wówczas były, tylko jak widnieją na dużo późniejszych już mapach. Czyli lasu było w XVI w. dużo więcej niż widać na tej mapie, jego zasięg był szerszy. Ale można coś zauważyć, chociaż nie wiem czy to będzie trafne, otóż na wysokości Rżysk las jakby nieznacznie się cofa, ściana lasu nie jest wcale blisko. A to może wskazywać na prawdopodobną lokalizację dużo późniejszych niż ta mapa Poręb Rzyskich. Bo "poręba" to oczywiście miejsce gdzie lasu już nie ma, został wyrąbany, ale był tu i to nazwa "na pamiątkę" tego lasu.

.

___________________

"Atlas Historyczny Polski, Mapy szczegółowe XVI wieku", to znakomite przedsięwzięcie Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk. Przedsięwzięcie w trakcie realizacji, którego postępy można śledzić w internecie. Mapka powyżej pochodzi z wersji drukowanej mapy, wydanej w 2014 r.

.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rzochów

poniedziałek, 02 maja 2016 9:36

 

Jeżeli moja genealogia dotrze do miasteczka Rzochów, to będę się bardzo z tego cieszyć, byłoby to kolejne miejsce na mapie, które jest "moje". Mając nadzieję, że "moi" gdzieś się tam przewinęli już mogę zacząć o nim pisać. Dzisiaj Rzochów jest w granicach miasta Mielca (w którym się urodziłam), ale to bardzo stare, samodzielne kiedyś miasteczko, na starych mapach jako "Sochow", czy "Zochow". Na przykład na mapie Polski z XVI w., z 1571 r. (Sochow), czy na mapie Miega z końca XVIII w. (Zochow). Być może mam w swojej genealogii jakiś ślad dawnych mieszczan rzochowskich, a może nie mam.

Co napisał o Rzochowie znany historyk Feliks Kiryk w książce "Urbanizacja Małopolski. Województwo Sandomierskie XIII - XVI wiek", Kielce 1994?

Na początku trzeba zaznaczyć, że historia miasteczka nie jest zbyt przejrzysta (ale się za nią zabierzemy), na przykład nie jest znana dokładna data lokacji, czyli założenia miasta. Przyjmuje się, że nastąpiło to pod koniec XIV w., kiedy Rzochów znalazł się wśród włości Tarnowskich i kasztelan sandomierski Jan Tarnowski wystarał się o taki przywilej, gdzieś między 1379 i 1382 r. u Ludwika Węgierskiego. Przywilej został zatwierdzony potem w 1527 r. przez Zygmunta Starego, miasteczko uzyskało wtedy prawo do 3 jarmarków, na św. Stanisława w maju i we wrześniu oraz na Boże Ciało. To mi się już podoba, urodziłam się bowiem w Boże Ciało, czyli w dniu historycznych jarmarków rzochowskich. Targi natomiast były w poniedziałek (na przykład dzisiaj). Powstanie parafii poprzedza założenie miasta.

.

Feliks Kiryk pisze o ciekawym położeniu miasta, na skrzyżowaniu ważnych dawnych dróg: "o krzyżujących się tu gościńcu ruskim z traktem na Podgórze i do Węgier, oraz licznych przejazdach i mostach, a także groblach - mówi lustracja dróg z 1564 r.". Jak te drogi tutaj biegły jeszcze nie wiem, mowa jest o drodze, która wiodła z Opatowa do Rzeszowa przez Koprzywnicę i Rzochów, dawnym szlaku handlowym, który z płn. Polski wiódł przez Sandomierz i Pilzno w kierunku Węgier (na Żmigród) i w kierunku Rusi (na Ropczyce). W każdym razie to położenie "przy trakcie" sprawiło, że miasteczko się rozwinęło, chociaż jego życia gospodarczego niestety nie znamy, nie zachowały się istotne wzmianki, ale zawsze przecież jest nadzieja, że w przepastnych archiwach coś tam kiedyś uda się odszukać, na przykład w archiwach Tarnowskich. Miasteczko wchodziło bowiem w skład klucza rzochowskiego dóbr Tarnowskich, oszacowanego w 1536 r. na 6,5 tys. grzywien (dużo to czy mało?). W skład owego klucza rzochowskiego wchodził -  Rzochów zabudowany wraz z przedmieściem,  - zamek w pobliskim Rzemieniu (castrum et oppidum Zochow) oraz - 11 okolicznych wsi, borów i barci. 

.

Czy moja genealogia jest także z Rzochowa jeszcze nie wiem, ale na pewno jest z owego klucza dóbr Tarnowskich. Czy prawdopodobna etymologia nazwiska Winiarz wskazuje na Rzochów? Raczej na zamek w Rzemieniu, ale wzmianka w metryce urodzenia Marcina Steca w połowie XIX w., "civic" przy nazwisku Bartłomieja Winiarza, wskazuje raczej na pewno na Rzochów (civic - mieszczanin).

.


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: Rzochów

komentarze (0) | dodaj komentarz

Bartłomiej Winiarz

niedziela, 01 maja 2016 19:24

 

Bartłomiej Winiarz, to imię i nazwisko 2xpradziadka, ojca Franciszki, która była matką Marcina i babką Marcina Steca dziadka. Ożeniony z Teklą Kluza Barłomiej spłodził wiele dzieci, możemy je odszukać na stronie Mormonów wśród indeksów. Dostęp on-line do skanów mikrofilmów nie jest z jakiegoś powodu wciąż możliwy, ale nie będę już czekać, zamawiam, żeby Mormoni przysłali go do Warszawy. Przeglądanie mikrofilmów w ośrodku Mormonów na Wolskiej jakiś swój urok ma, a może i skuteczność dużą. Tak, tak, z wizyt na Wolskiej pochodzi duża część moich sukcesów genealogicznych. Gdyby to było on-line, byłoby szybciej i łatwiej, taniej też, ale w sumie nie narzekam, właśnie z tego co wyżej powodu, czytelnia Mormonów na Wolskiej to miejsce genealogiczne z duszą.

On-line mamy indeksy Mormonów i to już jest coś, tam właśnie odszukałam dzisiaj Bartłomieja Winiarza i jego żonę Teklę Kluza, nie odszukałam Franciszki... 

.

Link do indeksów Mormonów na hasło Bartholomeus Winiarz, księgi są wypełniane po łacinie:

https://familysearch.org/search/record/results?count=20&query=%2Bgivenname%3Abarholomeus~%20%2Bsurname%3Awiniarz~%20%2Brecord_country%3APoland

 

Bartłomiej i Tekla byli rodzicami:

Jana (1823), Rozalii (1831), Ewy (1818), Tekli (1816), Franciszka (1821) i Adama (1827). Dom nr 12. 

Brak Franciszki (jest Franciszek!), jest za to Franciszka z innej matki i to urodzona w Rzochowie (?). Czyżby Franciszka była owym Franciszkiem, indeksujący albo ksiądz co do płci się pomylili? Jest raczej niemożliwe, że imiona małżonów, tak rzadkie, to nie jedyne i nie byli jedyną taką parą. Ale jest prawdopodobne, że małżonkowie się przeprowadzili i Franciszka urodziła się na przykład w Rzochowie, czyli pobliskim mieście. No nic, najpierw sprawdzimy Poręby Rzyskie, mikrofilm już został zamówiony. Trzeba będzie zajrzeć również do Rzochowa, wtedy sprawa Franciszki się wyjaśni, ślub Marcina Steca i Franciszki Winiarz powinien był się odbyć w parafii panny młodej.

.


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: Winiarz

komentarze (0) | dodaj komentarz

Poręby Rzyskie?

niedziela, 01 maja 2016 17:29

 

Jednym z ciekawszych zajęć w badaniach genealogicznych jest szukanie zaginionych osad, takich, których nie ma dzisiaj na mapie. Najczęściej wchłonęła je sąsiednia miejscowość, ale zabawa jest przednia. Od dzisiaj szukam Poręb Rzyskich. Tym razem wiem gdzie one, ba, niedaleko się urodziłam, są pewnie dokładnie w połowie drogi pomiędzy Mielcem (moje urodzenie - szpital) i Rzemieniem, gdzie jako noworodek mieszkałam, jak już mnie z tego szpitala wypuścili. Czyli moja pierwsza życiowa podróż wiodła gdzieś przez Poręby Rzyskie. Wiem gdzie być powinny, ale żadnego śladu po nich nie ma, żadna mapa ich nie pokazuje, nic nie da się wyklikać. Istnieją tylko jako zmikrofilmowana przez Mormonów parafia, właśnie Poręby Rzyskie, jeden mikrofilm, czyli była mała, ale musiała istnieć długo, bo mikrofilm obejmuje okres od końca XVIII w. do lat 30-tych XX w., strasznie długo. Nic o takiej miejscowości nie wiedziałam, do dzisiaj.

.

Ale może po kolei. Mikrofilm z parafii Ostrowy Tuszowskie ujawnił nam bliższe dane o pradziadku Marcinie Stecu. Dziadek i pradziadek nosili to samo imię. Interesuje nas matka pradziadka, Franciszka Winiarz, takie miała imię i nazwisko, była córką Bartłomieja Winiarza (tutaj tajemniczy dopisek civc) i Tekli Kluza. Kiedy zapytałam moją Mamę czy wie coś o swojej prababce Franciszce Winiarz, powiedziała tylko, że Winiarze byli wysocy i byli z Wojsławia. To by się zatem zgadzało. Wojsław, dzisiaj w granicach Mielca, leży pomiędzy Mielcem i Rzemieniem i jest takie miejsce Rzyska, (tak Słownik Geograficzny), opisane jako część tego Wojsławia. Ba, jest nawet mapa, pokazująca w okresie międzywojennym Rżyska pomiędzy Wojsławiem i Rzochowem, czyli mniej więcej wiem. Zamówię mikrofilm i zobaczymy co się tam uda wyczytać.

.

Idziemy tropem tego wpisu w księdze chrztów parafii Ostrowy Tuszowskie:

http://pu.i.wp.pl/bloog/93646439/47046583/P1150293_UL_big.jpg

Na świat przychodzi Marcin Stec, syn Józefa i Franciszki Winiarz. Właśnie Franciszka nas zainteresowała, była córką Bartłomieja i Tekli Kluza. Czyli mamy kolejne głębokie pokłady i kolejne nazwisko (Kluza). Gdzie ta para mieszkała, Bartłomiej Winiarz i jego żona Franciszka?

Ano właśnie, z indeksacji prowadzonej przez Mormonów wynika, że mieszkała w Porębach Rzyskich. Ale o tym za chwilę.

.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Maziarz i Stec?

sobota, 16 kwietnia 2016 8:43

 

W tej chwili poszukiwania Maziarzy (linia matki Ojca) i poszukiwania Steców (linia ojca Matki) mogą spotkać się w jednej galicyjskiej parafii! To znaczy idzie do mnie mikrofilm Mormonów z parafii Ostrowy Tuszowskie (idzie, bo to dość długa procedura zamawiania takich mikrofilmów, zamówiłam cztery, a idzie na razie tylko jeden, najstarszy, z początku XIX w.). Spodziewam się tam zagłębia Steców, na pewno "moi" Stece się tam rodzili, zobaczymy co jeszcze, kto jeszcze. Wiem, że jeszcze rodzili się tam Maziarze i chociaż mała szansa, że to "moi", to trop jest ciekawy, nawet intrygujący.

W poszukiwaniach Maziarzy pojawił się ciekawy wątek, podpowiedź innego potomka Maziarzy, mam powody sądzić, że spokrewnionego z moimi Maziarzami, który zna tradycję ustną jakoby przybyli oni na Lubelszczyznę z Galicji. Też o tym słyszałam, w terenie, ale tematu w tym kierunku nie zgłębiłam, chociaż zbadałam go powierzchownie, a nawet pierwsza jazda terenowa była do Maziarni w Galicji. Ale jazda i zasięganie języka, nawet u księdza, to mało, trzeba żmudnie przestudiować metryki. I właśnie takie żmudne studiowanie metryk czeka mnie niebawem odnośnie parafii Ostrowy Tuszowskie. Moich Maziarzy się tam nie spodziewam, ale może jakaś podpowiedź się pojawi, czy Maziarze mieszkali w tej parafii od początku XIX w., jeśli tak, to może być to "gniazdo", z którego wyszli także moi, czyli głębiej to mogą być moi.

.

Długa kwerenda internetowa, śledzenie Maziarzy, emigrantów do USA, doprowadziła do wniosku, że Maziarze z okolic Zaklikowa, Zdziechowic, Baraków, Łychowa, emigrowali m.in. do West Seneca, amerykańskiego miasta w stanie Nowy Jork, rzut beretem od Buffalo. Właśnie, Buffalo, West Seneca to przedmieścia Buffalo, pojawiają się też inne nazwy miejsc w pobliżu Buffalo. A jak Buffalo, to Niagara i granica Kanady, a w Kanadzie jeszcze nie szukałam, kolejna opcja. Ale wracamy to Polski, a właściwie do Galicji. Z parafii Ostrowy Tuszowskie emigrowali do USA, w okolice Buffalo, moi Stece, np. Karol Stec, starszy brat dziadka. Ale również Maziarze, na ich ślad trafiłam wśród emigrantów i potomków emigrantów szukających swoich polskich korzeni. 

Czyli czeka mnie genealogiczna uczta, przeglądanie mikrofilmów z parafii Ostrowy Tuszowskie, ach jak się cieszę!

.

____

Tutaj w wyszukiwarce Mormonów (FamilySearch) szukamy parafii:

https://familysearch.org/catalog/search

A kiedy już znajdziemy parafię zamawiamy konkretny mikrofilm:

https://familysearch.org/search/catalog/351958?availability=Family%20History%20Library

Mikrofilm nr 996724, obejmujący urodzenia z lat 1800-1849 w parafii Ostrowy Tuszowskie, już do mnie idzie, idzie do Warszawy, można go będzie przeglądać w ośrodku Mormonów w Warszawie na ul. Wolskiej.

 

.


Podziel się
oceń
1
0
Tagi: Maziarz, Stec

komentarze (0) | dodaj komentarz

Maziarz

czwartek, 31 marca 2016 20:27

 

Powraca temat poszukiwawczy sprzed kilku lat (z grudnia 2010 r., ach jak szybko ten czas leci!). Prababcia Marianna była z domu Maziarz, a jej ojcem był Michał, tyle wiemy, prawie na pewno. Prababcia urodzona ok. 1869-1870 r. Nie wiadomo gdzie. Tylko przekaz rodzinny, że była to "Maziarnia". Po latach poszukiwań (aż tak!) ustaliliśmy prawie na pewno, że może tutaj chodzić o Maziarnię, która była kiedyś koło Zaklikowa i Zdziechowic, potem tu nazwa Baraki (tak obecnie). Dowodem, który to jakby udowadniał był fakt, że z tych okolic Maziarze emigrowali do Stanów Zjednoczonych, w tym Michał Maziarz. Nie ojciec Marianny, bo ów Michał-emigrant miał 34 lata w 1907 r., czyli urodził się ok. 1873 r. Mógł być młodszym bratem Marianny, albo chociaż jej kuzynem.

Faklików to Zaklików: 

https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:JXJD-F4D

Tutaj widać Zaklików wyraźnie (3 od góry pozycja):

http://www.libertyellisfoundation.org/passenger-details/czoxMjoiMTAxOTg3MTIwNDkwIjs=/czo4OiJtYW5pZmVzdCI7

Co ciekawe, na pierwszej pozycji osoba, 28-letnia (nazwisko trudno mi w tej chwili poprawnie odczytać) pochodzi ze Zdziechowic, a w innej rubryce (przy końcu) figurują tutaj także Baraki. 

Przybył do Ameryki 2 czerwca 1907 r. 4 i pół roku później Marianna wyrusza również do Ameryki, ale tej Południowej, do Brazylii.

Inni Maziarze, którzy emigrowali do Stanów Zjednoczonych, z okolic Zaklikowa:

Tomasz Maziarz z Łychowa, w 1907 r., 39-letni, czyli urodzony ok. 1868 r.:

https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:JXVY-DPG

Tutaj Ewa Maziarz z Baraków, kobieta, również w 1907 r.:

https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:JXKL-ZY9

Aleksander Maziarz z Baraków, 26 letni w 1907 r.:

https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:JX2Z-6JC

I kolejny Michał Maziarz, Baraki, tym razem w 1906 r., 38-letni, czyli urodzony ok. 1868 r.:

https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:JFDV-853

Józef Maziarz, z Rzeczycy, rok 1910, 31-letni, a zatem urodzony ok. 1879 r., co ciekawe przybywa do brata Michała Maziarza:

https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:JJXB-NP2

19 letnia Zofia Maziarz z Węglina, przybywa w 1912 r.:

https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:JJYD-9PP

Wydaje się całkiem prawdopodobne, że rodzina Marianny z domu Maziarz, prababci, wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, kto z powyższych był bliższą rodziną nie wiadomo i nie wiadomo czy kiedykolwiek będzie można to ustalić. Ale może pojawi się jakiś nieznany dokument i nowy trop. Archiwum w Lublinie i w Kraśniku czeka na odkrywców, kilka lat temu przejrzałam tam, jak mi się wydaje wszystko, ale już dzisiaj wiem, że nie wszystko. A ponieważ większość dokumentów, prawie wszystkie, to dokumenty pisane trudną do rozczytania cyrylicą, trzeba będzie poszukiwania powtórzyć. Kogo szukamy? Rodzeństwa Marianny, zakładamy bowiem, że nie była jedynaczką. Też jej samej oraz jej ojca Michała. Maziarze są trudną do zbadania linią, ponieważ parafia Zaklików straciła w wyniku działań wojennych wszystkie księgi metrykalne, a tym samym Baraki, czyli dawna Maziarnia jakby zniknęła z mapy ludności świata.

.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Grzymalici Wierzyccy

środa, 02 marca 2016 9:55

 

Według herbarzy nazwisko Wierzycki wiąże się z dwoma herbami, Świnką i Grzymałą. Do Świnki się nie przyznajemy, a więc może Grzymała, jeżeli w ogóle szlachectwo. No właśnie, jeżeli. Wierzyccy byli związani z Grzymałą, nie wiadomo tylko czy to "nasi". Kolejny raz przypomnę, że nie wiemy, że nasi Wierzyccy byli szlachtą, w czasach kiedy społeczeństwo było stanowe. Nie wiemy tego, nie wiemy także czy to się kiedykolwiek wyjaśni, skoro znany nam najstarszy przodek żył w XIX w., kiedy po szlachcie już "pozamiatane", społeczeństwo stanowe skończyło się w XVIII w. Ale uznałam że pochylić się nad Grzymalitami nie zaszkodzi i pogdybać w temacie Wierzycki, a nuż coś się wyjaśni, pojawi się jakiś niezauważony do tej pory trop, i będzie można potwierdzić lub zaprzeczyć.

.

Jest pewne prawdopodobieństwo, że Wierzyccy herbu Grzymała to była bardzo stara szlachta, ta "odwieczna", ale to prawdopodobieństwo jest małe. Paprocki (nastarszy herbarz) nie wspomina nazwiska, a późniejsze herbarze odnotowują je dopiero pod koniec XVII w., późno. W dodatku nie wiemy czy Świnka czy Grzymała. Ale czy jest jakieś prawdopodobieństwo, że byli jednak "starą" szlachtą? Jakieś jest. Właściwie mamy tylko jeden "dowód", geograficzny. Otóż Grzymalici byli bardzo ważną starą szlachtą, w czasie Państwa Piastów i właściwie tylko w czasie Państwa Piastów. Wojna Grzymalitów z Nałęczami, wojna domowa w Wielkopolsce, pogrzebała ich potęgę na zawsze, przestali się liczyć, ot zwykła kolej rzeczy, jak jesteś "stary", to w końcu odchodzisz, ustępujesz miejsca młodszym, zwłaszcza jak przegrałeś wojnę.

.

Ci Wielkopolscy Grzymalici mieszkali początkowo pomiędzy Gnieznem i Poznaniem, czyli tam gdzie nasza państwowa "kolebka". I dokładnie tam jest miejscowość Wierzyce. Wykluczyłam ją na wstępie z poszukiwań, ponieważ była własnością kościelną w dawnych wiekach. Ale z czasem człowiek się uczy, własność kościelna niczego nie przekreśla. Dorwałam w końcu książkę o rodzie Grzymałów w Wielkopolsce, praca doktorska Adama Szwedy i jestem po wstępnej lekturze. O Wierzyckich nie ma nawet słowa, ale autor wyraźnie zaznacza, że pisze tylko o niektórych rodach, w dodatku raczej o okresie przednazwiskowym.

Jest pewne prawdopodobieństwo że Grzymałowie Wierzyccy wzięli swoje nazwisko od Wierzyc, ale mogli być tam bardzo krótko, może tylko w okresie kształtowania się nazwiska, Grzymalici w Wielkopolsce to bardzo mobilna szlachta.

Taki dowód geograficzny, w zasadzie etymologiczny, to mało, trzeba temat dalej śledzić. Czekać na nowe opracowania i wiadomości, żeby potwierdzić lub zaprzeczyć.

.

_______________

Na blogu były już co najmniej dwa teksty, prawdopodobnie o wielkopolskich Grzymalitach. O Adamie Wierzyckim, którego zauważył Włodzimierz Dworzaczek i pojawia się on tam w Regestach. Miejscowość Skoki, w XVIII w. Adam był tam ekonomem, czyli zarządcą dóbr.

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,330269718,title,XVIII-to-wieczny-Wierzycki,index.html

I o Janie Wierzyckim, który w XVII w. w Nojowsku (?) miał owce. Adam Szweda w swojej pracy o wielkopolskich Grzymalitach pisze o Nojewie, jako majątku Grzymalitów, może to będzie jakiś trop. Akurat z Nojewem była związana gałąź rodem z Iwna, a Iwno i Wierzyce to dosłownie rzut beretem (w stronę Gniezna).

http://lakewierzycki21.bloog.pl/id,332043928,title,Wierzycki-mial-owce,index.html

.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Szliachticz Wierzyckij na Wołyniu

piątek, 05 lutego 2016 19:01

 

Tropiąc nazwisko Wierzycki, tym razem pisane cyrylicą, natknęłam się na arcyciekawe dokumenty z 1707 r. Korespondencja z carem Piotrem I w sprawie "szliachticza" Wierzyckiego, który w miejscowości swojej Duby "ubił" był kilku oficerów rosyjskich (pozycja 15 od góry):

http://www.lgsp.petrobrigada.ru/Iz_proshlogo/index.html

 

Materiały te są na stronie rosyjskich rekonstruktorów wydarzeń historycznych z Moskwy, akurat specjalizujących się w historii słynnego w Rosji Semenowskiego Pułku Gwardii. Materiał o Wierzyckim wydaje się dość dobrze udokumentowany, są przypisy. Nazwisko nie występuje wszędzie w jednolitej formie, ale nie bądźmy drobiazgowi, Wierzycki też tam jest.

A gdzie Duby? No właśnie, gdzie leży wioska Duby, w której "szliachticz" Wierzycki miał 10 chłopów?  Są obecnie jakieś Duby (Dęby) na płn. -wsch. od Równego, może to te, trzeba sprawdzić czy istniały także na początku XVIII w. i kto w nich mieszkał, czyją były wówczas własnością. To 1707 r., czasy III wojny północnej (pomiędzy Rosją i Szwecją), która toczyła się także na polskim terytorium. To czasy kiedy Polska zaczęła się "zmierzchać", być może nawet postępek Wierzyckiego to pokazuje, po co on "ubija" tylu Ruskich? No i raczej dobrze to się dla niego nie skończyło, wiadoma sprawa, chociaż w materiałach rekonstruktorów nie ma na ten temat szczegółów.

.

Dlaczego sprawa mnie zainteresowała? Wiadoma rzecz, nazwisko, ale i czas, początek XVIII w., dość wczesny czas. Oraz oczywiście Równe, jakoś tak się składa, że już dwukrotnie namierzyliśmy nazwisko Wierzycki w okolicach tego miasta. W Równem, ale może nie w samym mieście, rodzi się pod koniec XVIII w. Paweł Wierzycki, szwoleżer Napoleona. Obecnie w Równem i okolicach (ale w zachodnią stronę) mieszka kilkoro Wirzyckich (bez "e" nazwisko). Czy bohater wydarzeń z 1707 r. może być moją rodziną - nie mam pojęcia i szybko się tego pewnie nie dowiem, ale ciekawy ślad do tropienia.

Czytając po raz pierwszy tę informację pomyślałam o Wierzyckich w okolicach Limanowej, którzy pojawili się tam nagle, właśnie w XVIII w., nie było ich pod koniec XVII w., a pod koniec XVIII w., jak już mamy dostępne metryki, byli tam silnie rozrodzeni. Małe prawdopodobieństwo związku z Wierzyckim spod Równego, ale kto wie, nie można tego wykluczyć. Pojawienie się nazwiska Wierzycki w okolicach Limanowej wiąże się z jakimiś okolicznościami ucieczki, szlachcic uciekał w niedostępne góry żeby się schować, ponieważ coś "przeskrobał". Zastanawiałam się jak na to "przeskrobanie" trafić, co to było, co to być mogło, nie wiem czy postępek "szliachticza" Wierzyckiego z wioski Duby do takiego "przeskrobania" pasuje. Na razie mamy tylko ślady, tropy i domysły. 

_____

Jeden z listów do cara w sprawie "pana" Wierzyckiego (akurat nazwisko w dobrej formie):

 

Фельдмаршал Шереметев Петру I

Премилостивейший Государь

Писал я к вашему величеству ис Корца о посылке Семеновского полку афицеров и салдат для поимки убойцы пана Вежицкого которой побил в деревне своей Дубе афицеров наших идущих к Пинску и те посланные писали ко мне что того убойцу в той деревне не изьехали и ушол совсем в леса и я писал к ним чтоб они искали ево и доставали всякими мерами как возможно а в той посылке были капитаны Михайла Волков Иван Дмитриев Мамонов с товарыщи и сего февраля 17 дня по приезде моем в Острог писал ко мне из Дубы капитан Волков что он для поимки того убойца ездил сам и розослал по лесам и по дорогам афицеров и салдат и того убойцу Вежицкого и хлопов его крестьян всего 10 человек переловили в лесу и с тем убойцом и с протчими при нем велел я ехать тому Волкову к себе в Острог и как он сюда с ними прибудет и мне здесь ли ими розыскивать или прислать в Жолков о том повели ваше величество указ учинить.

Из Острога 18-го дня Февраля 1707

 

   

Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Urodziny Rocha Ludwika

sobota, 30 stycznia 2016 14:40

 

Roch Ludwik Domański przychodzi na świat w Orliczu, parafia Garbów, 15 sierpnia 1844 r., o godz. 5-ej rano. Syn Antoniego i Anny z Sawickich. Antoni jest ekonomem orlickiego folwarku, ma 22 lata, Anna ma 25 lat:

http://searcharchives.pl/35/1817/0/2.4/90/skan/full/yIQKr5iQOANFJpZ9TFhPAw

 

To bardzo długo poszukiwana metryka, niestety międzyczasie najeździliśmy się trochę po Lubelszczyźnie, co wynikało z małego doświadczenia na początku poszukiwań genealogicznych. Mieliśmy akt zgonu Ludwika (w 1922 r.) i tam jak wół stało gdzie się urodził, Jaślików, parafia Krasnystaw. Bardzo fajnie, tyle, że nieprawda. Nie jednego Ludwika szukałam w taki sposób, na podstawie informacji z aktu zgonu i bez skutku. Ludwik, Roch Ludwik, był lekarzem, pamiętam, że identyczna była sytuacja z innym lekarzem w rodzinie, bratem prababci Rościszewskiej, Erazmem i samą prababcią. Informacjom z aktów zgonu w ogóle nie można wierzyć, jak człowiek umiera, to podającym taką informację wydaje się widać nieistotne gdzie się urodził, a coś wpisać trzeba. Horror dla genealogów.

Od Ludwika, a teraz wynika, że Rocha, zaczęłam poszukiwania genealogiczne, był chyba drugi w kolejce po prababci z Maziarzów, zaczęłam i stanęłam, zatrzymałam się na lata. Nijak nie mogłam pojąć dlaczego nie ma go w Krasnystawie.

.

Kilka dni temu odwiedziłam Muzeum Uniwersytetu Warszawskiego, w tym roku przypada 200 lat tej uczelni i muzeum się organizuje, szykuje, coś robi. Zapytałam o Ludwika, ale byli zajęci rozpoczęciem obchodów 200-letniej rocznicy, kazali do siebie napisać podając wszystkie posiadane informacje o Ludwiku, obiecali, że się pochylą. A ja prawie nie wiedziałam nic, nie wiedziałam gdzie i kiedy się urodził, a teraz się okazuje, że również niezbyt precyzyjnie znałam jego imię (Roch Ludwik, a nie Ludwik Roch!). Ciekawe czy coś znajdą o swoim studencie i absolwencie, zaraz do nich napiszę podając tę dzisiaj wyłuskaną informację. 

Zdjęcie Ludwika, pardon, Rocha Ludwika:

.

Jelecdomanskiludwik.jpg


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dwa śluby Domańskich

piątek, 29 stycznia 2016 23:54

 

Odnalazł się ślub Antoniego Domańskiego i Anny z Sawickich, rodziców Ludwika. Odnalazł się także ślub Ludwika. Ten pierwszy w parafii Garbów na Lubelszczyźnie, w 1843 r. Mnóstwo nowych miejsc i faktów. Ten drugi w .. Warszawie, w 1895 r., parafia Świętego Krzyża, długo mogłam szukać, nie wpadłabym nigdy, że ślub był kiedy dziecko obojga już całkiem duże, a nawet dorosłe, dlaczego? I na dodatek w Warszawie. Bardzo skomplikowana rodzina, w tym drugim ślubie także mnóstwo nowych faktów i miejsc, bardzo dużo, jest co składać i nad czym myśleć.

Ślub Ludwika i Barbary:

http://szukajwarchiwach.pl/72/158/0/-/131/skan/full/JyKqMTZ__7SLrkjKImzroQ

 

Ślub Antoniego i Anny:

 http://szukajwarchiwach.pl/35/1817/0/2.4/89/skan/full/ObKjjHlW1v4jfAQGKBAT0w

 

Oba śluby łączy prawdopodobnie to, że z obu było tylko jedno dziecko, Ludwik był jedynakiem, Tadeusz syn Ludwika też. Ale przejdźmy do tych nowych miejsc i faktów, może zatem chronologicznie.

Czego dowiemy się z aktu małżeństwa Antoniego i Anny? Akt nr 66, z 17 września 1843 r. Parafia Garbów.

Antoni ma 21 lat, Anna 24. Antoni jest ekonomem folwarku Pulki (na wsch. od Puław), urodził się natomiast w Tarnowie w parafii Wereszczyn (przy Poleskim Parku Narodowym obecnym). Anna Sawicka urodzona w parafii Niedrzwica Mała, w Sobieszczanach, mieszkająca w Garbowie "w obowiązku miejscowych dziedziców". Jest też trochę o bracie panny młodej, Janie Stanisławie Sawickim, który jest tu świadkiem, ma 30 lat i jest ekonomem w Nowym Dworze, w dobrach Końskowolskich "suprymowanych" (cokolwiek to znaczy). I jak to bywa przy ślubach mamy piękne podpisy państwa młodych pod aktem. Tak, śluby są najpiękniejsze dla genealoga, zwykle zawierają najbardziej pewne informacje o osobach.

.

Czego dowiemy się z aktu małżeństwa Rocha Ludwika i Barbary? Akt nr 238, z 1895 r. Parafia Św. Krzyża w Warszawie. Roch Ludwik (a nie Ludwik Roch!) urodził się w miejscowości Orlicz w parafii Garbów, uff, w końcu wiemy.., na płn. od Garbowa. W 1895 r. Ludwik ma 51 lat. Barbara Bogusz ma 45 lat i urodziła się w gubernii mińskiej, w parafii Starczyce, a miejscowość to .. nie mogę rozczytać, pewnie jest na mapie, trzeba poszukać. W aktach zgonu obojga inne informacje o miejscach urodzenia, można było szukać i szukać, u Barbary jest to dość blisko (parafii Wyzna, Starczyce to sąsiednia parafia), u Ludwika odległość jednak spora (gdzie Garbów, a gdzie Krasnystaw). No ale już wiemy, w końcu wiemy, wiadomo gdzie jechać. Jest także panieńskie nazwisko matki Barbary, Emilii - Puzynowska.

.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Lista pasażerów

środa, 27 stycznia 2016 16:08

Jest Karol Stec na liście pasażerów, w 25 linii:

https://familysearch.org/ark:/61903/3:1:33SQ-G1XM-5MD?mode=g&i=674&wc=QZ5T-MG9%3A1588705149%3Fcc%3D2386295&cc=2386295

 

Przybywa statkiem, który wyrusza z Hamburga 5 maja 1905 r. i melduje się w Nowym Jorku 19 maja. Karol jest 21-letnim mężczyzną, robotnikiem narodowości austriacko-polskiej, urodzonym w Przyłęku, a zdążającym do Buffalo w stanie Nowy Jork. Nie ma biletu do końcowego etapu podróży, ale ma przy sobie 16 dolarów, pewnie tyle ile trzeba (albo 15 dolarów, co napisano ołówkiem, pewnie 15 i coś). Jest po raz pierwszy w USA. Jedzie do, no i właśnie, tutaj nie można rozczytać do kogo, powinien być adres, imię i nazwisko osoby do której jedzie. Coś tam jest napisane, ale nie wiem co, zlewa się z następnym wpisem (Bronisław ... andys), może to wpis poprzedni (Wojciech Giegrza?), rubryki są tu przemieszczone. Trzeba chyba sprawdzić listę pasażerów tego statku, czy nie przybył ktoś jeszcze z Przyłęka, albo chociaż Mielca, może sprawa do kogo się wyjaśni, a może do nikogo, tylko tak jak to bywa i dzisiaj, w ciemno.

.

Co to za tajemnicze źródło? Ano Mormoni, znów Mormoni, 

Lista pasażerów, którzy przybyli do Nowego Jorku w latach 1891-1924:

https://familysearch.org/search/collection/2386295?collectionNameFilter=false

Ponad 3 miliony stron, tylko szukać, szukać i szukać. Karola odnalazłam na mikrofilmie nr 575 z datą 18 maja 1905 r., zdjęcie 675, pozycja 25. Lista wszystkich mikrofilmów jest tutaj: https://familysearch.org/search/image/index#uri=https://familysearch.org/recapi/sord/collection/2386295/waypoints

.

Fragment listy pasażerów z Karolem (nr 25), Karol Stec, 21 lat, mężczyzna, robotnik, austriacko-polska narodowość, Przyłęk, Buffalo:

Stec.Karol.NY..png

.

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Emigracja

środa, 27 stycznia 2016 12:48

 

Karol Stec przybywa do USA jednak w 1905 r., tutaj będzie to odnotowane:

https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:JFQV-3N1

 

To on, chociaż długo się zastanawiałam nad "Orzyłek" jako miejscu skąd przybył do Nowego Jorku. Przyłęk! Oczywiście, że Przyłęk, wioska gdzie się urodził. I tak dość nieźle to napisali, w sumie jak się chwilę zastanowić można odczytać, Przyłęk.

Czyli rok 1905, chociaż to także może się nam jeszcze zmienić, w dotychczasowych dokumentach daty są różne, 1904, 1903. Tutaj mamy dokument najbliższy w czasie, bo lista pasażerów statku, który przybył do Nowego Jorku, ale nie widzimy jeszcze oryginału. 19 maja 1905 r. Statek - Graf Waldersee, z Hamburga, chociaż tyle. Miał 21 lat, był kawalerem, narodowości austriacko-polskiej.

.

Tutaj informacje o statku:

http://www.libertyellisfoundation.org/passenger-details/czoxMjoiMTAyNDAyMDgwODU2Ijs=/czo0OiJzaGlwIjs=

2546 pasażerów, duży statek, w tym 2200 pasażerów 3 klasy, 250 członków załogi. Statek zbudowany w 1898-1899 r. w Hamburgu, pływał pod niemiecką flagą do Nowego Jorku, po I wojnie światowej w 1919 r. jako reparacje wojenne trafił do Amerykanów, którzy odstąpili go w 1920 r. Brytyjczykom, zakończył żywot tam gdzie powstał, w Hamburgu, w 1922 r. Karol przybył nim do Ameryki! W kiku dokumentach o Karolu jest wzmianka, że był początkowo ... żeglarzem, nie wiem o co może chodzić.

.

Pocztówka z datą 6 maja 1905 r., statek Graf Waldersee, linia Hamburg - Ameryka:

StecKarolstatek2Graf-Waldersee-2.jpg

 http://www.navsource.org/archives/12/174040.htm

.

Karol Stec był chyba najstarszym z rodzeństwa, synem Marcina i Weroniki, mówi się o 20 dzieciach tej pary, mniej więcej, ile ich było dokładnie nie wiadomo, informacje skrywa przepastna niedostępna szafa w parafii, nie ma ich w archiwum. Wygląda na to, że najstarszy syn opuszcza rodzinne strony, Przyłęk koło Mielca i rusza w świat. Potem jeszcze dwójka starszego rodzeństwa (Stefania i Józef) przybywa w ślad za nim do Buffalo. Młodsze rodzeństwo, które dorosłość zastaje już w wolnej Polsce, zostaje w kraju.

.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Buffalo, Buffalo

poniedziałek, 25 stycznia 2016 11:59

 

Karol Stec, a właściwie Charles Stec, jest odnotowywany także w poprzednim spisie powszechnym w 1920 r. Informacje w spisach z lat 1940, 1930 i 1920 różnią się nieco, ale nie bądźmy drobiazgowi i tak jest tam bardzo dużo informacji o rodzinie.

Rok 1920, Karol ma 36 lat, co daje datę urodzenia w 1884 r., datą emigracji do USA jest rok 1906 (a dla żony Henrietty rok 1913). Mieszka z żoną i dwójką małych dzieci, Walter ma 3 i 5/12 lat, a Alfred 2 i 7/12. Mieszka w North Tenawanda Ward 3, to adres "spisowy". Ciekawe w formularzu spisu jest przekreślenie narodowości dzieci jako polskiej, rachmistrz spisał, a potem przekreślił, wszak urodziły się już tam, nie są zatem Polakami. Karol pracuje w Bolt Co, jak większość mieszkańców Tenawandy w tym spisie. 

Link do spisu z 1920 r.:

https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:MVMK-41N

Jest jeszcze spis stanowy z 1925 r., stan Nowy Jork, Buffalo leży na płn. stanu Nowy Jork, blisko wodospadu Niagara. Byłam nad Niagarą w 1986 r., nie wiedziałam, że mam w Buffalo rodzinę. Teraz po 30 latach coś już wiem, ale wcale nie tak dużo, np. czy Karol przybył do USA jako pierwszy z rodziny, czy już w ślad za jakimś wujkiem, stryjkiem, kuzynem, w USA przecież tyle Steców... Też w Buffalo.

Link do spisu stanowego z 1925 r., odnotowany jest tylko Karol:

https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:KSWX-K9F

Dom numer 1048, Buffalo Ward 09, ma 42 lata, w USA od 21 lat.

 

21 lat w USA, a w spisie z 1910 r. Karol nie jest odnotowany, mimo, że jest tam innych dwóch Karolów Steców, ale starszych i nie mieszkających w Buffalo, New Jersey i Pensylwania.

.

Nasz Karol jest także odnotowany tutaj, w Manifeście z przekroczenia kanadyjskiej granicy, jako Karol Stec (nie Charles tym razem):

https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:QKQ9-W4RS

https://familysearch.org/ark:/61903/3:1:3QS7-L9D3-BHSV?mode=g&i=351

Był kawalerem i na pewno jest to nasz Karol, syn Marcina. Z Manifestu wynika, że w latach 1904 - 1912 przebywał w USA, konkretnie w Buffalo. Czyżby wrócił do Polski i przyjechał po raz drugi?? Ech, to przecież przekroczenie granicy z Kanady, nie wiem o co chodzi.

Karol ma brązowe włosy i brązowe oczy. Na amerykańskiej ziemi staje po raz pierwszy w porcie Nowy Jork 20 maja 1904 r., jest nazwa statku, ale trzeba będzie ją dopasować, nie udaje się tak wprost odczytać z rękopisu. Datą manifestu jest 28 grudzień 1913 r. (?), czyżby wrócił do Polski po żonę?? To Henrietta przybywa do Buffalo dopiero w 1913 r. Czy był tylko w Kanadzie w owym czasie? Coraz więcej wiemy o rodzinie, ale nie ma jeszcze z żadnym z potomków Karola kontaktu, jeszcze ich nie odnaleźliśmy, wciąż tropimy tylko historyczny ślad.

.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Karol Stec

poniedziałek, 18 stycznia 2016 14:37


Wyłania się postać Karola, najstarszego (prawdopodobnie) brata dziadka. Pierwszego dnia Nowego Roku dotarł meilem nekrolog Karola z 1949 r., z amerykańskiej gazety po polsku, dostaliśmy go od świeżo odnalezionej rodziny siostry dziadka. Siostra i brat wyjechali za ocean, ponad 100 lat temu, dzisiaj nie ma już pomiędzy mieszkającymi tam potomkami obojga kontaktu, kolejne pokolenia. Nie było też kontaktu z Polską. Jest szansa, że to się zmieni, trzeba będzie odszukać potomków Karola, co wcale nie musi okazać się trudne, a nawet może być bardzo proste.

W zasobach FamilySearch (Mormonów) znajdują się m.in. skany amerykańskich spisów powszechnych. Na przykład z 1940 r., rodzina Karola jest na samej górze:

https://familysearch.org/ark:/61903/3:1:3QS7-89MB-QXD?mode=g&i=22&wc=QZXR-KHV%3A790105101%2C801047501%2C801680801%2C801683301%3Fcc%3D2000219&cc=2000219

.

Te spisy są zupełnie inne niż spisy w Polsce, przede wszystkim są przechowywane w archiwum, nie są likwidowane (jak spisy w Polsce). Dzisiaj są bardzo ciekawym źródłem informacji o osobach i rodzinach. Dowiadujemy się, że Karol urodził się w 1882 r.  w Polsce i w 1940 r. miał 58 lat, jego żona Henryka, także urodzona w Polsce była o 11 lat młodsza. Miał dwóch synów, Waltera i Alfreda, lat 24 i 22, urodzonych już w USA oczywiście oraz 3 córki, Emilię, Helenę i Ritę, 19, 12 i 10 lat. Dowiadujemy się także o profesji członków rodziny, a niekiedy i o miejscu pracy. Jest oczywiście także adres i od tego trzeba by zacząć poszukiwania obecnie, może jakiś Stec tam obecnie mieszka.  Ze spisu z 1940 r. wynika, że był właścicielem domu. Ulicę z łatwością można odnaleźć na google ze słynnym żółtym ludzikiem, pod adresem Ward 6, Buffalo: https://www.google.pl/maps/@42.8325219,-78.8084935,3a,75y,65.44h,90t/data=!3m7!1e1!3m5!1slqhS_M6GelY4TDyiJVwA0A!2e0!6s%2F%2Fgeo1.ggpht.com%2Fcbk%3Fpanoid%3DlqhS_M6GelY4TDyiJVwA0A%26output%3Dthumbnail%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26thumb%3D2%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D68.576866%26pitch%3D0!7i13312!8i6656

.

Linki do strony FamilySearch z informacjami o Karolu i rodzinie Steców w 1940 i 1930 r.:

https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:K791-4GN

https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:X7CF-RXZ

.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Florian u Lelewela

niedziela, 08 listopada 2015 14:30

 

Florian Dorohinicz, ojciec Agnieszki, późniejszej Domańskiej, był rządcą u Lelewelów:

Strona 47

 

A książka, którą należy przeczytać, to "Pamiętniki i diariusz domu naszego" Prota Adama Jacka Lelewela, brata Joachima. Ukazała się w 1966 r., nakładem Ossolineum. Do przeczytania koniecznie, Florian pojawia się na kilku stronach książki, a jest tam też wspominany jego syn Franciszek. Lelewel ojciec był urzędnikiem Komisji Edukacji Narodowej i mieszkał w Woli Cygowskiej, były jakieś związki z Okrzeją.

Właśnie, bardzo ciekawe czy Franciszek (ten zgłaszający w Okrzei zgon ojca w 1815 r.) ma potomków do naszych czasów. Nazwisko Dorohinicz czy Doronicz nie jest już w Polsce  notowane, ale może za pośrednictwem kobiet jednak coś przetrwało. Jedną z takich kobiet jest niewątpliwie Agnieszka, ale szukamy potomków po jej rodzeństwie, braciach, Janie i Franciszku. Jeżeli Franciszek został w okolicach Siedlec to jest jakaś nadzieja, ale księgi metrykalne z tego rejonu są trudno dostępne dla genealogów i pewnie trzeba będzie długo poczekać, zanim coś znowu wypłynie. Teraz z Domańskimi to jakiś "wodotrysk", nie sądziłam, że to kiedykolwiek się przebije, szukam ich już 9 lat! Wciąż nie wiem gdzie urodził się Ludwik, ok. 1844 r., ale jak widać warto sięgać głębiej, nawet jak nie po kolei. Florian na pewno jest "mój", czyli Białorusinką jestem, w dumnej 1/128.

.

.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dorohinicz, czyli siódma woda po Kisielu

niedziela, 08 listopada 2015 13:07

 

Dorohinicz wcale nie jest takim nieznanym nazwiskiem. Nie jest orszański, ale jest za to poleski. Nazwisko pojawia się w spisie szlachty poleskiej, który to spis nie jest jednak jakimś oficjalnym spisem, tak jak było z Gutowskimi i szlachtą orszańską.

Co by nie było - ciekawe. Trzeba tropić. Dorohinicze pieczętowali się herbem .. Kisiel, inaczej zwanym Namiot, Świętołdycz. Legenda herbowa jest bardzo ciekawa, otóż sięga ona czasów Włodzimierza Monomacha, wielkiego księcia Rusi Kijowskiej, w którego służbie był niejaki Świętołd. Wykazał się pomysłowością kiedy Kijów oblegany był przez Pieczyngów i ludzie stracili nadzieję. Kazał wykopać w ziemi dwie jamy, w jedną nasypał mąki, w drugą nalał wody, dodał miodu i wymieszał. Ludzie widząc, że ich ziemia rodzi takie skarby (kisiel!) odzyskali wiarę w powodzenie i pokonali Pieczyngów. Z herbem tym najbardziej związane jest nazwisko Kisiel, ale Dorohinicz także się tam pojawia.

Obecnie członkowie rodu Kisieli prowadzą badania genetyczne swojego pochodzenia, jest tam dużo o herbie, stąd linkuję:

https://www.familytreedna.com/public/Kisiel-family_coat_of_arms/

Herb Kisiel to biały namiot na czerwonym polu, otwarty z przodu, nad namiotem czarny baldachim zwieńczony krzyżem, nad hełmem trzy ceglane wieże, trzeba przyznać, że jest ładny.

.

Dorohinicz pojawia się jako nazwa miejscowości w dziele Macieja Dogiela z 1758 r., o rozgraniczeniu Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego ("Limites Regni Poloniae et Magni Ducatus Lituaniae: ex originalibus et exemplis authenticis descripti et in lucem editi"), kiedy wytyczano granicę między wojewówdztwem włodzimierskim i bełskim, za czasów królowej Bony:

https://books.google.pl/books?id=nG5KAAAAcAAJ&pg=PA140&lpg=PA140&dq=dorohinicz&source=bl&ots=DtTb95M8Yg&sig=xCMDzXd5NgEx3TELG4bo7bMUAl0&hl=pl&sa=X&sqi=2&redir_esc=y#v=onepage&q=dorohinicz&f=false

Okolice Włodzimierza Wołyńskiego i Hrubieszowa, po "ruskiej" stronie.

.

Agnieszka Dorohinicz była matką Antoniego Domańskiego, babką Ludwika i prababką Tadeusza. 

.

.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Gutowscy

niedziela, 08 listopada 2015 10:08

 

A jednak szukamy w powiecie orszańskim Gutowskich, nie Dorohoniczów chyba jednak. Florian Dorohinicz (vel Doronicz) urodził się w powiecie orszańskim, z ojca Antoniego i matki Heleny z Gutowskich. Podczas gdy nazwisko ojca jest dużą niewiadomą (która wersja, może jeszcze inna?), to nazwisko matki jest już znanym orszańskim nazwiskiem. Nawet dzisiaj takich tam znajdziemy. Czyli to były rodzinne strony matki.

Gutowscy występują w "Herbarzu Orszańskim", jest takie hasło w rosyjskiej wersji Wikipedii, niestety w polskiej nie ma:

https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9E%D1%80%D1%88%D0%B0%D0%BD%D1%81%D0%BA%D0%B8%D0%B9_%D0%B3%D0%B5%D1%80%D0%B1%D0%BE%D0%B2%D0%BD%D0%B8%D0%BA

 

Te nasze dawne rody z najdalszych Kresów są właściwie niczyje, Polska za bardzo się do nich nie przyznaje, najdalsze Kresy odpadły już bardzo dawno, po I rozbiorze (1772). Herbarz wyszedł drukiem w Witebsku, w 1900 r., ale został opracowany pod koniec XVIII w., w latach 1773-1776, właśnie w związku z I rozbiorem. To pomysł Rosji oczywiście, że szlachta musiała okazać swoje pochodzenie, przedstawić spisy, dokumenty. Herbarz ukazał się drukiem w 1900 r. jako materiał historyczny. Wymienia on 119 rodów szlachty z powiatu orszańskiego, w gubernii witebskiej. Są pomiędzy nimi Gutowscy herbu Ciołek.

Wikipedia (wersja rosyjskojęzyczna) wymienia wszystkie te rody (wyżej w linku). Na polskich stronach internetowych rody te są wymienione na stronie ornatowski.com:

http://ornatowski.com/index/herbarzorszanski.htm

__

Najdalsze Kresy ciągnęły mnie zawsze, bardzo, bardzo mocno, chciałabym tam pojechać, najdalej byłam w Witebsku, nie sądziłam, że to już bardzo blisko bardzo dalekich "moich". Dalekich bardzo, rzeczywiście, siódma woda po kisielu, jak to się mówi. Bardziej mnie chyba interesuje zjawisko, jak im się tam wiedzie i jak czują swoją dawną polskość, czy w ogóle czują. A, że mogę do nich dotrzeć "osobiście", szukając potomków rodzeństwa Heleny Gutowskiej, to mam po prostu punkt zaczepienia, żeby się przyjrzeć "zjawisku".

Helena Gutowska zamężna Dorohinicz, była matką Floriana, który był ojcem Agnieszki zamężnej Domańskiej, która miała syna Antoniego i wnuka Ludwika. Bardzo, bardzo głęboko.

.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dorohinicz vel Doronicz

sobota, 07 listopada 2015 23:03

 

Rzutem na taśmę mamy już rodzeństwo dopiero co odnalezionej Agnieszki Domańskiej z domu Dorohinicz, matki Antoniego Domańskiego, babki Ludwika. I to nie tylko syna Franciszka, który zgłasza zgon ojca Agnieszki, Floriana Dorohinicza, w Okrzei (w 1815 r.). Teraz już mamy również drugiego brata Agnieszki - Jana Doronicza (właśnie, nazwisko jak widać ewoluowało, z Dorohinicza na Doronicza, a co było przed Dorohiniczem nie wiemy). Florian, przypomnijmy, urodzony na Litwie, w powiecie orszańskim. 

Jan Doronicz osiadł w Warszawie, gdzie przez lata pełnił funkcję sekretarza Szpitala Św. Łazarza. Zmarł w 1854 r., akt nr 1086:

http://metryki.genealodzy.pl/metryka.php?ar=8&zs=9214d&sy=508&kt=1&plik=1084-1089.jpg#zoom=1&x=677&y=2244

Pozostawił dzieci, mam nadzieję, że uda się tutaj odszukać kuzynów, tzn., że przetrwali do dzisiaj. Może po Bronisławie, synu Jana? Bronisław rodzi się w 1846 r. i w 1868 r., jako czeladnik zduński, bierze w Warszawie ślub. Daj Boże, żeby były z tego jakieś dzieci. No były, był co najmniej Stefan Doronicz, który umiera w Tarchominie w 1938 r. Mógł nie mieć dzieci, tak wnioskujemy z pewnych relacji, ale miał brata. Coś dzisiaj ten urobek duży.

.

A i ciekawa okoliczność, ale to muszę dopiero odszukać, czytałam już dzisiaj, ale nie zanotowałam sobie. Nasz Dorohinicz vel Doronicz (nie wiem który, chyba Florian?) mieszkał w jednym domu z Lelewelami, tak, tym Lelewelem. To znaczy "ten" Lelewel był mały i na skutek tego, że ekonom Dorohinicz (czy Doronicz) zajmował 1/3 domu w Woli Cygowskiej, "tego" Lelewela wysłano do .. Okrzei, ponieważ w domu było za ciasno. Piszę z pamięci, ale czytałam to kilka godzin temu (znajdę w internecie i na pewno podlinkuję, choćby po to, żeby nie zgubić). 

Co by nie było teraz kierunek Orsza, skąd pochodzą Dorohinicze, gdzie urodził się Florian, w powiecie orszańskim. Ciekawe czy ich tam odszukam, nazwisko znowu brzmiało pewnie inaczej.

.

.

.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Lubelscy Domańscy

sobota, 07 listopada 2015 21:04

 

Na Lubelszczyźnie szukam przede wszystkim Domańskich, jest ich tam "całe mnóstwo", ale którzy są moi? Dzisiaj udało się przebić, wreszcie, po .. 9 latach szukania. Nie przebiłam się bardzo głęboko, ale dość głęboko. Tadeusz Domański  syn Ludwika, wnuk Antoniego i prawnuk Michała oraz praprawnuk także Antoniego. Czyli najstarszy, którego teraz mam to Antoni, żonaty ze Starzyńską.

Wszystko dzięki bazom Lubgens (Nagroda Nobla się należy) i przeprowadzanej tam indeksacji. Odnalazł się dzisiaj ślub Michała Domańskiego w Bełżycach w 1819 r., akt nr 20:

http://szukajwarchiwach.pl/35/1644/0/1/34/skan/full/yD_N2CH4hl_7FF3PNvsoAg

Michał kawaler lat 41 żeni z Agnieszką Dorohiniczówną, panną lat 35. coś późno jest ślub, państwo już nie tak młodzi. Agnieszka jest córką Floriana i Marianny z Krassowskich, urodzona w Okrzei.

I odnalazł się zgon Michała w 1836 r. w Firleju, akt nr 15, Michał miał 60 lat:

http://szukajwarchiwach.pl/35/1857/0/2.4/34/skan/full/7AUijAJYwvt6MSYUeWmy1Q

Był oficjalistą przy folwarku Syrockim (Serock nad Wieprzem). Agnieszka owdowiała.

Potężne przebicie, do niedawna, do wczoraj wiedzieliśmy tylko o Antonim (mamy go na zdjęciu!), a tutaj pojawił się Michał w pełnej krasie (imię ojca Antoniego było nam już znane) i jego ojciec Antoni (również żonaty z Agnieszką).

.

A nawet jest coś więcej jeszcze, zgon Floriana Dorohinicza, ojca Agnieszki, dziadka Antoniego Domańskiego, pradziadka Ludwika i prapradziadka Tadeusza. W 1815 r. w Okrzei., akt nr 63:

http://szukajwarchiwach.pl/35/1886/0/1/5/skan/full/_vBcWIMUk3IdJcn80fU6RA

Florian był dyrektorem szkółki parafialnej, czyli nauczycielem. Piękne. Miał około 80 lat, zgon zgłasza jego syn Franciszek. Florian rodzony na Litwie, w powiecie orszańskim, syn Antoniego i Heleny z Gutowskich. Przepiękne! Kilka nowych nazwisk w drzewie (Krassowski, Gutowski, no i Dorohinicz vel Doronicz). Okrzeja i Orsza!

Vivat Lubgens!

.

_____________________

http://regestry.lubgens.eu/news.php

.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Na tropie Pawła Wierzyckiego

środa, 28 października 2015 20:06

 

Kilka notek o Pawle Wierzyckim już było, człowiek o tym imieniu i nazwisku jest naszym przodkiem, najdalszym znanym z imienia i nazwiska przodkiem. Imię i nazwisko pojawia się w akcie małżeństwa jego syna Wincentego, w 1841 r.. Poza tym nie wiemy nic. Jakiegoś Pawła Wierzyckiego znajdujemy w metrykach i już go prawie adoptowaliśmy na przodka, może nim jest, może nie jest, na razie nijak to udowodnić, ale nie można też zaprzeczyć. Odnaleziony Paweł ma inną żonę, to fakt, ale to mogła być druga żona przecież, czyli inna żona nie wyklucza. 

Kim jest ów Paweł?

Jest podoficerem Korpusu Weteranów. np. w 1834 r., ma wtedy 49 lat. 14 lutego 1834 r., o godzinie 4-ej rano, umiera w Lublinie jego córka Marianna, mająca "pięć niedziel". Smutny niewątpliwie fakt, ale dzięki temu można było go tutaj uchwycić, akt nr 84:

http://szukajwarchiwach.pl/35/1859/0/2.4/12/skan/full/96FQoztiqeiMnLz6_pOYFQ

Rok wcześniej, w 1833 r., inny tak samo smutny fakt, 15 marca 1833 r. o godzinie 11-tej rano umiera w Lublinie Jan Wierzycki, syn Pawła, akt nr 109:

http://szukajwarchiwach.pl/35/1859/0/2.4/10/skan/full/QeQbQ3HYVRf9VDifUJF3Vg

W 1835 r., 17 września o godzinie 6-ej z rana w Janowie (Biała), przychodzi na świat Michalina, córka Pawła, akt nr 350, pisaliśmy już na blogu o tym, ale teraz do lubelskiej kolekcji, jest tam córką Pawła weterana:

http://fotolubgens.lubgens.eu/janow_lubelski/urodzenia/1835/348-350.jpg

O Michalinie pisaliśmy i jeszcze na pewno napiszemy (dwa śluby w Warszawie).

W 1837 r. także radosne wydarzenie, 22 listopada 1837 r.o godzinie 8-ej przed północą w Krynicach, parafia Łabunie, przychodzi na świat Katarzyna Wierzycka, córka Pawła Wierzyckiego, liczącego 52 lata, podoficera Korpusu Inwalidów okręgu dziewiątego Straży Wewnętrznej w Twierdzy Zamość, "w lazarecie na kuracji zostającego", akt nr 188:

http://szukajwarchiwach.pl/35/1863/0/2.1/50/skan/full/hOz-0HoRw7qdtMLO7J5VwQ

.

Chyba coraz goręcej. Czyżby Jan, Marianna, Michalina i Katarzyna byli rodzeństwem Wincentego, 2xpradziadka? Z innej matki (Rozalii Jeżewskiej)?

.

_____________________

Kolejna ciekawa informacja odnaleziona w regestrach Lubgens (powyższe metryki także z tego źródła), w 1813 r. umiera w Krupe, parafia Krasnystaw, Marianna Wierzycka, lat 50. Nie wiem jeszcze czy ta metryka jest osiągalna via internet, ale to bardzo ciekawe. Marianna. Może matka Pawła? No bo właśnie, próbowaliśmy już tego Pawła porównać z Pawłem Wierzyckim, szwoleżerem Napoleona, ale data urodzenia inna, trudno przypuszczać, że Napoleon miał bałagan. Ale niewątpliwie matka Pawła szwoleżera miała na imię Marianna (mało oryginalnie), tutaj Napoleon był skrupulatny. 

Ha, przeglądałam bardzo dokładnie kiedyś metryki parafii Krasnystaw, po wielokroć, ale późniejsze lata i w poszukiwaniu zupełnie innego przodka, którego zresztą nie znalazłam. Może pójść tym lubelskim tropem i drążyć? Nic innego nie pozostaje.

Krupe? Czy ja tam kiedykolwiek byłam? 

.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 20 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  60 628  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Taki nowy pomysł, zobaczymy. W miarę częste wpisy o "postępach" genealogicznych i o ich braku też. Łucja Wierzycka. lucjawierzycka@wp.pl

O mnie

Statystyki

Odwiedziny: 60628

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl